Zuzia i Drzwi pod Starym Dębem
Zuzia bardzo lubiła bawić się w ogrodzie babci. Szczególnie lubiła stary, rozłożysty dąb, pod którym często siadała z książką albo rozmawiała ze swoim kotem Figusiem. Pewnego popołudnia, kiedy promienie słońca tańczyły na trawie, Figuś zaczął drapać w ziemię przy grubym korzeniu drzewa.
— Co tam masz, Figusiu? — zapytała Zuzia, podchodząc bliżej.
Pod gałązkami i liśćmi zobaczyła coś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie widziała: małe, okrągłe drzwi, nie większe od talerza! Miały złotą klamkę i były delikatnie zakryte mchem.
Zuzia poczuła dreszczyk na plecach. Dotknęła klamki, a drzwi lekko się uchyliły, skrzypiąc cichutko. Za nimi widać było długi, jasny tunel, który lśnił jak tęcza po deszczu. Figuś zamiauczał i wskoczył pierwszy do środka.
— Poczekaj na mnie! — zawołała Zuzia i na chwilę zawahała się, ale ciekawość była silniejsza. Przeszła ostrożnie przez drzwi i od razu poczuła zapach malin i cynamonu.
Po drugiej stronie ukazał się jej kolorowy las, w którym liście miały kształt serc i gwiazd, a w powietrzu unosiły się małe, błyszczące kuleczki światła. Figuś biegł już ścieżką z fioletowego piasku.
— Figusiu, dokąd idziesz? — wołała Zuzia, próbując go dogonić.
Nagle coś zaszurało między krzakami. Ktoś tam był! Pojawił się cień, a drzwi za Zuzią zaczęły się zamykać powoli, cichutko skrzypiąc...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?