Zosia i winda do obłoków
Zosia miała siedem lat i wielką ciekawość. Mieszkała od zawsze obok starej wieży radiowej. Lubiła budować rakiety z kartonu i taśmy. Pewnej nocy pojawił się drugi, mały księżyc. Migał jak latarka i wolno przesuwał się. Zosia policzyła mignięcia i zapisała je w zeszycie.
Rano znalazła przy piaskownicy srebrne, dziwne ziarenko. Ziarenko cicho pikało i było ciepłe w dłoni. Zaraz przyszedł Leon i robo-pies Pico. Robo-pies zabzyczał i machnął magnetycznym ogonem wesoło. Ziarenko rozwinęło się w małą mapę światła. Kropkowana linia prowadziła do drzwi w wieży. – To zaproszenie, chyba – szepnęła Zosia cicho. – Albo prośba o pomoc – dodał Leon. Zebrali latarki, kompas i słoik na przekąski.
Na dole wieży migał ukryty panel na niebiesko. Pico dotknął go nosem i panel zamrugał. Drzwi zasyczały i otworzyły chłodny tunel w dół. Podłoga pulsowała światłem, jak spokojne serce w ciemności. Z głębi dobiegał niski, miły szum. Winda z napisem Do Obłoków zatrzymała się przed nimi. Głos powiedział: – Proszę podać kapitana misji. – Kapitan Zosia? – zapytał głos i zaczęło się odliczanie. – Trzy... dwa... – Drzwi zaczęły się zamykać.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?