Zosia i tajemnicze ślady
Wczesny ranek pachniał deszczem i trawą. Zosia wyszła na podwórko z plecakiem. W środku miała lupę i mały notes. Bardzo lubiła szukać śladów dzikich zwierząt. Na mokrych płytkach zobaczyła małe odciski łap. Ślady szły od furtki prosto do parku. Szepnęła cicho: „Kto tędy biegł i dokąd?” Zapięła kurtkę i ruszyła ścieżką dalej.
W parku było cicho jak w śnie. Wróble drzemały na gałęzi wysokiej topoli. Ślady skręciły nad staw i znikły w piachu. Zosia klęknęła i dmuchnęła na piasek. Pod piaskiem błysnął mały, niebieski dzwoneczek. — To od obroży kota — szepnęła. Obok odciski były większe i bardziej okrągłe. Nie pasowały do kota ani psa. Z krzaków wyszedł jeż i prychnął. — Witaj, kolczasty wędrowcze — uśmiechnęła się do niego. Jeż powąchał dzwoneczek i znikł w żywopłocie. Zosia ruszyła dalej, pod drewnianą kładkę. Staw był gładki, a kaczki milczały. Nagle deska cicho trzasnęła pod stopą. Z ciemnego brzegu mignęły dwa złote punkty. Coś poruszyło się w cieniu kładki. Zosia wstrzymała oddech i powiedziała: „Halo?” Potem usłyszała ciche miauknięcie tuż za plecami.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?