Zosia i szept lasu
Zosia mieszkała na skraju starego boru. Lubiła słuchać, jak cicho śpiewa Młynówka. Każdego ranka niosła miskę mleka domowikowi. Babcia mówiła: „On pilnuje izby i bochna”. Pewnej nocy mąka sama spadła z półki. Na stole zostały małe, okrągłe ślady.
Rano Zosia usłyszała szept spod ganku. „Zosiu, chodź,” szumiał wiatr, lecz to nie był wiatr. Z krzaków wyszedł mały leszy, duch lasu. Miał czapkę z mchu i gałązkowy kij. Ukłonił się i spojrzał bardzo poważnie. „Domowik zniknął w nocy nad wodą,” rzekł.
Zosia wzięła latarkę i chleb dla odwagi. Poszła za leszym ścieżką między paprociami. Strumień świecił jak cienka, niebieska nitka. Nad brzegiem ktoś zostawił drewnianą łyżkę babci. Woda zadrżała i zaśpiewał cichy, obcy głos. Z dna potoczyły się świetliki, jak gwiazdy. Coś duże poruszyło się tuż pod lustrem wody...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?