Zosia i domowik
Zosia przyjechała do babci, do leśnej chaty. Za oknem szumiały sosny i stara lipa. W piecu mrugał żar i pachniał chleb. Nagle coś zapukało w metalowe drzwiczki. "Kto tam?" szepnęła Zosia, trochę zdziwiona.
Z pieca wyszedł domowik, mały jak kotek. Miał szarą czapkę i kurz na nosie. "Jestem Klepek, duszek domu" powiedział cicho. "Leszy się gniewa, zniknął dzwonek z sosny." "Bez dzwonka las nie śpiewa o świcie." "Czy pomożesz go odnaleźć, Zosiu?"
Zosia wzięła latarkę i słoik z miodem. "Dla Leszego dam miód" pomyślała głośno. Ścieżka była wąska i miękka jak mech. Drzewa szeptały imiona, a strumyk milczał. Nagle usłyszała dzwonek z wnętrza starego pnia. Pniak miał małe drzwiczki, zamknięte na drewniany kołek. Zosia nacisnęła kołek i drzwiczki otworzyły się trochę. W środku mignęło dwoje jasnych oczu. "Halo?" Zosia znów szepnęła i się pochyliła. Nagle drzwiczki zaskrzypiały szerzej, a coś wyskoczyło.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?