Znikające Tropiki
W lesie za miasteczkiem, tuż obok starego toru rowerowego, czaiło się coś niezwykłego. Lena, Maks, Oskar i Nadia byli paczką z sąsiedztwa, która widziała już niejedno. Jednak to, co znaleźli w ostatnią sobotę, przebiło wszystkie wcześniejsze przygody.
Zaczęło się niewinnie — z powodu upału postanowili przejść leśną ścieżką, by znaleźć cień. Słońce przeświecało przez liście, a wszędzie czuć było zapach igliwia i wilgotnej ziemi. Nagle Lena potknęła się o coś miękkiego. "Patrzcie!" — krzyknęła. Na ziemi widniał ogromny, nietypowy ślad łapy. Wyglądał jak odcisk wilka, ale był trzy razy większy i miał dziwne, dodatkowe palce.
Oskar wyjął telefon i zrobił zdjęcie. "Pokażę to babci — ona zna się na zwierzętach." Maks zmarszczył brwi: "A co jeśli to nie jest żadne z naszych zwierząt? Może ktoś wypuścił egzotyczne stworzenie? Albo to mutant!" Nadia, nieco bardziej sceptyczna, przetarła ślad palcem. "To chyba musi być dowcip. Ktoś coś tu odcisnął dla żartu."
Ruszyli dalej, rozglądając się niespokojnie. Co kilka kroków pojawiały się kolejne ślady — wiodły głębiej w las, aż do starego, zapomnianego bunkra z czasów wojny. Oskar pierwszy wskoczył do środka przez okienko. "Chodźcie! Ktoś był tu niedawno!" Na podłodze bunkra leżały potargane liście, porwane opakowania po batonikach i... kępki ciemnego futra.
Nagle usłyszeli cichy szelest, a potem coś ciężkiego zaszarpało krzakami za ścianą bunkra. Lena poczuła, jak włosy stają jej dęba. Maks ścisnął Nadię za ramię. Wszyscy spojrzeli sobie w oczy, wiedząc, że za chwilę wydarzy się coś, czego żadne z nich nie było w stanie przewidzieć...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?