Znikające dzwonki Mikołaja
W wigilijny poranek Zosia obudziła się bardzo wcześnie. Za oknem padał śnieg, a w powietrzu unosił się zapach pierników. Choinka migała światełkami jak małe gwiazdki. Nagle usłyszała dźwięk dzwoneczków sań – ale po chwili umilkły. Zosia wyszeptała cicho:
– Święty Mikołaju, gdzie jesteś teraz?
Pod choinką leżała kartka posypana brokatem. Na niej ktoś napisał: *„Zgubiłem moje dzwonki.”* Podpis: *„Święty Mikołaj.”* Obok leżał mały, cichy dzwoneczek.
– Janku! Chodź szybko! – zawołała Zosia do brata. Dzwoneczek rozbłysnął gwiazdkami i pokazał maleńką mapę. Cienka linia prowadziła prosto na strych. Dzieci wzięły latarkę i założyły ciepłe kapcie. Z kuchni dobiegł głos mamy:
– Tylko uważajcie, skarby moje!
Schody skrzypiały, gdy wchodzili na górę. Na stopniach widać było drobne, ośnieżone ślady. Drzwi na strych były uchylone, a z wnętrza wiał chłodny powiew. Coś w środku cicho brzęczało.
Zosia zaświeciła latarką w ciemny kąt. Za starym kufrem mignęło coś czerwonego. Nagle dzwoneczek w jej dłoni zadrżał. Z mroku dobiegł szept:
– Pomóż mi... teraz.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?