Zaginione Skarpetki Kapitana Tira
Wszystko zaczęło się w piątek trzynastego, w najbardziej szemranej części liceum im. Ryszarda Redaktora, czyli w szkolnej pralni. Tak, ich szkoła miała własną pralnię. I nie, nikt nie wiedział, dlaczego.
Wiktor, samozwańczy mistrz memów, właśnie kończył wykład na temat wyższości skarpetek z jednorożcami nad tymi z awokado, gdy do pralni wpadła Iga z miną zwiastującą katastrofę. Miała w ręku jedną skarpetę w banany i ulubiony kapelusz Kapitana Tira – szkolnej maskotki, którą, z jakiegoś powodu, jej klasa nominowała na przewodniczącego samorządu. Kapitan Tir był nieco zbyt ekscentryczny jak na maskotkę, bo nosił kapelusz z wbudowanym zegarkiem i mówił wyłącznie w cytatach z filmów akcji.
– Zgubiłam drugą skarpetę! – wybuchła Iga. – I znalazłam TO – dodała, pokazując kapelusz. – Siedział w bębnie pralki. Ale tam… tam jest coś jeszcze. To ledwo co się zmieściło do środka!
Wiktor przewrócił oczami. – Chcesz powiedzieć, że odkryłaś legendarny czarny dziur w pralce? Wszyscy wiemy, że ona połyka skarpetki, tak samo jak system połyka nasze marzenia.
Iga spojrzała mu w oczy. – Nie żartuję! To się ruszało. Słyszałam głos mówiący: "Oddajcie co moje, albo poznacie gniew skarpetkowego lorda".
Nagle z cienia wyłoniła się trzecia postać – Janek, który od kilku minut ukrywał się za pralką, szukając… własnej zguby.
– O rany, to nie są zwykłe skarpetki! – wyszeptał Janek, wyciągając z kieszeni harmonijkę, którą zawsze miał przy sobie na wszelki wypadek. – Pralka mruczała hymny piratów, a potem usłyszałem coś o ukrytym skarbie Kapitana Tira.
Trójka przyjaciół wpatrywała się w obracający się bęben. W środku wirowała nie tylko mieszanka cudzego prania, ale i cienista, mieniąca się plama. W chwili, gdy światło neonów zamigotało, wyłonił się z niej cień: miał sylwetkę zdecydowanie skarpetkową, lecz emanował aurą mrocznego dowódcy.
– Czas na kolejne wyzwanie! – zagrzmiał głos, a z bębna wystrzelił snop złotych guzików i konfetti.
Wiktor nie zdążył już powiedzieć nic więcej, bo cały pokój wypełnił się gęstą mgłą o zapachu cytrynowego proszku. Coś łapało ich za nogawki, ciągnąc w kierunku wahającej się granicy między rzeczywistością a… pralniowym wymiarem.
Trójka spojrzała po sobie w ułamku sekundy decyzji.
Kto odważy się wejść do innego świata za zaginioną skarpetą i kapeluszem Kapitana Tira? Czy wrócą? Czy odkryją prawdę o skarpetkowym lordzie?
Mgła coraz gęstsza przesłoniła wszystko wokół, a bęben pralki powoli się otwierał…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?