Zagadka Starej Stacji Kolejowej
Było już grubo po dwudziestej trzeciej, kiedy Lena, Jakub i Ola przekroczyli rdzewiejącą furtkę prowadzącą na teren starej stacji kolejowej w Bartnikach. Miejsce to od lat było opuszczone i owiane złą sławą – starsi mieszkańcy wioski straszyli dzieci opowieściami o tajemniczych zjawach i niespodziewanych zniknięciach. Jednak dla nastolatków liczył się tylko dreszczyk emocji i szansa na udowodnienie, że nie boją się żadnej legendy.
Z czołówkami na głowach i plecakami pełnymi przekąsek przeszli przez peron, którego dach ledwo już trzymał się na zdobionych filarach. Pośród chaszczy i resztek starej lokomotywy, wybrali sobie miejsce w dawnej poczekalni, gdzie rozsiedli się na podłodze i zaczęli snuć plany na noc.
— Myślicie, że naprawdę coś tu kiedyś widziano? – zapytała Lena, zerkając na ciemne okno.
Jakub zaśmiał się, próbując rozładować napięcie. – Duchy? Może najwyżej szczury albo nietoperze.
Ola nie była taka pewna. — A jeśli... ta historia o dziewczynie w białej sukni to nie tylko bajka?
Nagle, gdzieś głęboko na torach, rozległ się metaliczny zgrzyt. Echo przebiegło przez peron, a powietrze zrobiło się dziwnie zimne.
— Ciii... — Lena przyłożyła palec do ust. Usłyszeli jeszcze jeden dźwięk – jakby ktoś przesuwał ciężki łańcuch po podłodze.
Światło ich latarek zamigotało. Drzwi prowadzące do głównej hali stacji powoli, z charakterystycznym skrzypieniem, zaczęły się otwierać. W ciemności pojawił się cień, coraz wyraźniejszy i większy...
Nagle wszystko wokół nich zastygło w ciszy. Każde z nich czuło, że właśnie stają twarzą w twarz z tajemnicą starej stacji – a to, co zobaczą po drugiej stronie drzwi, na zawsze odmieni ich spojrzenie na noc i na to, co ukrywa przeszłość.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?