Za Ostatnimi Drzwiami
Lena zawsze powtarzała, że nie ma lepszego miejsca do zgubienia się niż stare kamienice przy Żelaznej. Ich korytarze pachniały kurzem, a mosiężne klamki nosiły ślady dłoni pokoleń. Tam, gdzie inni widzieli jedynie odpadający tynk i gniazda gołębi, Lena i Paweł odnajdywali inspirację i spokój, którego tak brakowało im w codziennym chaosie.
Tamtego czwartkowego wieczoru, tuż po zajęciach, gdy słońce już chowało się za czerwonymi dachami, Lena namówiła Pawła na małą wyprawę. „Mam przeczucie!” – powiedziała z uśmiechem i pobiegła w stronę najstarszej klatki schodowej tej części miasta. Paweł, przyzwyczajony do jej niekończących się pomysłów, tylko przewrócił oczami i ruszył za nią.
Pokonali kolejne piętra, zatrzymując się przy oknach, za którymi świat wyglądał, jakby zastygł w czasie. Na ostatnim piętrze Lena zauważyła coś dziwnego: w ścianie między dwoma drzwiami do mieszkań znajdowały się jeszcze jedne, znacznie starsze, prawie niewidoczne pod warstwą tapet. Miały ciężką, stalową klamkę i motyw misternie splecionych latorośli.
„Widziałeś je kiedyś?” – zapytała szeptem. Paweł pokręcił głową. Drzwi wyglądały, jakby nie miały prawa tam być. Lena nie wytrzymała i chwyciła za klamkę. Mechanizm wydał cichy trzask i drzwi, skrzypiąc, otworzyły się powoli.
Za progiem rozpościerała się przestrzeń, której po prostu nie mogło tam być: rozgwieżdżona noc, rozświetlona tysiącem drobnych światełek zawieszonych między drzewami, a powietrze było ciepłe i pachniało czymś zupełnie obcym – jak lawenda zmieszana z dymem i odrobiną ozonu.
Bez słowa Lena przestąpiła próg, a Paweł podążył za nią. Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi, świat, który znali, zniknął, a przed ich oczami rozciągał się nieznany krajobraz, po którym przemykały postacie o świetlistych oczach.
Nagle zza pobliskiego drzewa wyłonił się wysoki mężczyzna z maską lisa na twarzy. Zatrzymał się naprzeciw nich i powiedział niskim, melodyjnym głosem:
„Czekałem na was…”
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?