Wielka przygoda w kolorowym balonie
Pewnego słonecznego dnia Marysia spacerowała po lesie ze swoim pieskiem Fafikiem. Słońce świeciło przez liście, a ptaki śpiewały swoje radosne melodie. Nagle Marysia zobaczyła coś bardzo dziwnego między drzewami. Był tam ogromny, kolorowy balon! Migał wszystkimi kolorami tęczy i powoli unosił się nad ziemią.
Fafik wykonał trzy szybkie kółka wokół balonu, szczekając z radości, a Marysia dotknęła go ostrożnie dłonią. Ku jej zdziwieniu balon nagle przemówił cichym, śmiesznym głosem:
– Hej, Marysiu! Czy chcesz razem ze mną polecieć wysoko nad las?
Marysia nie mogła uwierzyć własnym uszom. Spojrzała na Fafika, który już siedział gotowy do startu. Dziewczynka wdrapała się na kolorowy balon i usiadła obok pieska. Balon był mięciutki jak chmurka i trochę łaskotał w stopy.
– Gotowi? – zapytał balon i zanim Marysia zdążyła odpowiedzieć, uniósł się powoli w powietrze. Drzewa stawały się coraz mniejsze, a chmury coraz większe. Nad ich głowami latały ptaki, a z dołu machał im wiekowy dąb.
W pewnej chwili, gdy lecieli naprawdę wysoko, balon szepnął:
– Spójrzcie tam, na horyzoncie! Widzicie tę błyszczącą wyspę zrobioną z cukierków i lodów?
Marysia wytężyła wzrok. Rzeczywiście, na końcu tęczowego promienia lśniła kolorowa wyspa, a wokół niej wirowały ogromne, purpurowe motyle. Fafik polizał się po nosku, bo poczuł zapach wanilii i malin.
– Wyspa z cukierków! – zawołała Marysia. – Nigdy o takiej nie słyszałam! Ale co to jest tam, pośród motyli?
Na wyspie pojawił się cień... coś się poruszało, coś, co wyglądało jak wielki, śmiejący się pluszowy miś z tęczowymi skrzydłami. Czy to możliwe? Marysia złapała Fafika za łapkę i nachyliła się przez kosz balonu, próbując dojrzeć więcej. Balon przyspieszył i leciał prosto w stronę wyspy...
I właśnie wtedy...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?