Truskawkowe Wzgórze i Znikające Owoce
Na końcu wioski, tuż za rzędem kolorowych domków, znajdował się ogród, który wszyscy nazywali Truskawkowym Wzgórzem. Rosły tam nie tylko soczyste truskawki, ale też maliny, poziomki, a nawet grusze i śliwy. Bardzo często bawiła się tam Marysia z bratem Filipem i małym kudłatym pieskiem Bąblem.
Pewnego ranka dzieci zauważyły coś dziwnego. Koszyk, który zostawiły pod krzakiem truskawek, był pusty. Nie było w nim ani jednej truskawki! Filip rozejrzał się uważnie wkoło, a Bąbel zaczął węszyć i merdać ogonem.
– Może ktoś po prostu zjadł wszystkie owoce? – zapytała Marysia, ale oboje dobrze wiedzieli, że to nie był żaden z domowników.
Tego samego dnia po południu dzieci poszły sprawdzić, czy z innymi owocami też stało się coś niezwykłego. Pod gruszą znaleźli tylko kilka ogryzków, a przy malinie leżał rozgnieciony listek.
– Chodźmy dzisiaj wieczorem na Truskawkowe Wzgórze i zobaczmy, co się dzieje – zaproponował Filip. Marysia ochoczo przytaknęła, a Bąbel szczeknął radośnie.
Gdy zapadł zmrok, dzieci założyły ciepłe bluzy, wzięły latarkę i po cichutku wymknęły się z domu na ogród. Bąbel szedł pierwszy, tropiąc coś z nosem tuż przy ziemi. Wokół było cicho, słychać było tylko świerszcze i delikatne szeleszczenie liści.
Nagle, za krzakiem truskawek, zamigotało słabe światełko. Czy to była latarka, czy może coś zupełnie innego? Marysia ścisnęła Filipowi dłoń, a Bąbel przystanął i zjeżył sierść...
Co dzieci zobaczyły za krzakiem? Dlaczego owoce z ich ogrodu nagle znikają?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?