Tajemnica Srebrnego Jeziora
W okolicach Srebrnego Jeziora lato zawsze było trochę magiczne, ale tego roku atmosfera aż iskrzyła od tajemnic. Marta, Staś i Igor każdego popołudnia spotykali się na starym pomoście, by rozmawiać o życiu, marzeniach i wyprawach, których jeszcze nie odważyli się podjąć.
Tego wieczoru, gdy słońce leniwie chowało się za sosnowym lasem, rozmawiali o dziwnych śladach znalezionych ostatniej nocy przy brzegu. Marta przyniosła nawet zdjęcie odciśniętych w błocie łap – były znacznie większe niż cokolwiek widzianego do tej pory. "To nie mogły być psy ani jelenie," powiedziała, ściszając głos. Igor spojrzał na nią uważnie: "Może to wilki? Albo... coś innego?"
Stasiek zaśmiał się nerwowo, ale nikt nie chciał wracać do domu. Wtem, zza gęstych trzcin poderwała się łabędzica – jej skrzydła rozchlapujące wodę zabrzmiały prawie jak ostrzeżenie. Chwilę później z lasu rozległ się przeciągły, głęboki dźwięk, którego żadne z nich nie znało.
Postanowili zostać na pomoście do zmierzchu. Noc nadciągała szybko, a jezioro nabierało srebrzystego blasku. Nagle coś dużego przebiegło przez brzeg, zostawiając za sobą ślady świecące w mroku. Zwierzęta – nie tylko łabędzie, ale też sarny i lisy – zbiegły się wokół, jakby czekały na coś niezwykłego.
I wtedy, tuż obok dzieci pojawił się ON. Wielki cień, przypominający wilka, ale o oczach świecących jak zorza polarna. Zatrzymał się, patrząc na nich uważnie. Czy był przyjazny? Czy chciał ich ostrzec? Czy to on zostawił tajemnicze ślady?
Serce Marty biło jak szalone, gdy cień zrobił powolny krok w ich stronę...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?