Szepty z Lasu Rysiego
Wioska Czarny Potok leżała na skraju rozległego Lasu Rysiego. W tym właśnie lesie, na długo przed zachodem słońca, spotkali się Sara, Patryk i Igor – paczka przyjaciół, którzy nie znali słowa 'nuda'. Sara była ciekawa świata i zawsze zabierała ze sobą szkicownik, Patryk potrafił rozpoznać chyba każdy dźwięk wydany przez ptaki, a Igor…cóż, Igor twierdził, że potrafi rozmawiać ze zwierzętami, choć nikt z nich do końca w to nie wierzył.
Tego dnia powietrze w lesie wydawało się gęste od czegoś nieuchwytnego. Słońce, przebijające się przez korony drzew, rzucało na ściółkę plamy światła i cienia. Nagle Patryk zatrzymał się w pół kroku i ściszył głos:
– Słyszeliście to?
Sara spojrzała na niego niepewnie.
– Co takiego?
Patryk uniósł rękę, dając znak, by byli cicho. Gdzieś po lewej stronie ścieżki rozległ się cichy, rytmiczny szelest. Z krzaków wyłoniła się lisica. Była inna niż wszystkie lisy, które widzieli do tej pory – trzymała w pysku kawałek kory drzewa, na którym widać było wyryte dziwne znaki.
Igor zrobił krok do przodu. – Widzieliście to? – szepnął. – To wygląda jak… wiadomość?
Lisica położyła kawałek kory na ziemi, przez chwilę przyglądała się dzieciom swoim bursztynowym wzrokiem, po czym zniknęła między drzewami. Patryk uklęknął obok znaleziska. Na korze wyryto coś, co przypominało mapę lasu. W jednym miejscu był dziwny symbol – coś jak oko i pazury.
Zanim zdążyli się zastanowić, co to wszystko znaczy, z głębi lasu dobiegł rozdzierający ciszę ryk, jakiego żadne z nich jeszcze nigdy nie słyszało. Ptaki poderwały się do lotu, a powietrze przeszył lodowaty dreszcz niepokoju. Sara zacisnęła palce na szkicowniku, Patryk zerknął na Igora, który szeptem powiedział:
– To nie żaden znany mi zwierz…
W tej samej chwili zza najbliższego drzewa zamigotały dwa zielone punkty, jakby oczy ogromnej, niewidzialnej istoty obserwowały ich z ciemności. Coś wielkiego poruszyło się w gęstwinie...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?