Szepty z biurka
Zosia siedziała przy biurku po cichej szkole. Na blacie leżały kredki, nożyczki, klej i zeszyt. Lampka w oknie świeciła miękkim, żółtym światłem. Mama smażyła naleśniki w kuchni za ścianą. Nagle budzik na półce cicho kichnął dwa razy. Kubek mruknął: „Hej, nie potrącaj mnie, Budziku!” Zosia zamarła i dotknęła brzegów krzesła. „Czy wy mówicie?” szepnęła bardzo zdziwiona.
„Oczywiście!” stuknęła linijka i się wyprostowała. „Mamy kłopot”, dodała gumka do mazania. „Zginęła literka z twojego zeszytu do czytania.” Litera A wyszła na spacer i zniknęła. Bez niej słowa w środku się plączą. Szuflada jęknęła i zatrzęsła metalową rączką. „Nie mogę się otworzyć, coś mnie trzyma”, sapnęła. W kącie zaskrzypiał ołówek i potoczył się.
Zosia przykucnęła i zajrzała pod biurko ostrożnie. Coś błysnęło jak mała łuska pod dywanem. Klucz od szuflady toczył się sam, bardzo szybko. Zatrzymał się przy drzwiach i podskoczył dwa razy. Po drugiej stronie ktoś lekko zapukał w klamkę. Lampka mrugnęła, a budzik zaczął tykać coraz szybciej. „Otworzyć teraz, czy biec po mamę?” szepnęła.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?