Świetlik w kieszeni
Wakacje w Piotrowicach zawsze były trochę nudne. Lena dobrze znała rdzawo-czerwoną ławkę przed domem babci, zarośnięty ogród pełen chabrów i zapach schnącego prania unoszący się znad płotu. Wszystko wydawało się tu powolne, przewidywalne, jak niekończący się popołudniowy sennik.
Któregoś dnia, podczas ulewy, Lena schowała się na starym strychu. Podeszła do półki, na której od lat kurzyły się zapomniane przedmioty. Na samym końcu, schowany pod zrolowanym swetrem, leżał dziwny, gruby kawałek szkła. Był lekko zielonkawy i pulsował delikatnym światłem, jakby ukrywał w sobie małego świetlika. Lena dotknęła szkła i poczuła lekkie mrowienie w palcach.
W tym samym momencie na strychu zgasła żarówka. Dziewczyna przez moment stała bez ruchu, wsłuchując się w szum deszczu. Gdy jej wzrok przyzwyczaił się do ciemności, zauważyła, że światło z kawałka szkła stało się wyraźniejsze. Powoli przesunęła palcem po jego powierzchni i... zobaczyła, jak przez szybkę suną cienie domów, drzew, ludzi – miniaturowe, ruchome obrazy z ulicy za oknem. Każdy szczegół był zaskakująco wyraźny. Lena odnalazła nawet siebie, stojącą przy furtce i machającą komuś niewidzialnemu.
Zafascynowana, zaczęła przekręcać szkło w dłoniach. Zmieniały się obrazy – zupełnie, jakby patrzyła przez okno do innego świata ukrytego w codzienności. Już miała zawołać babcię, gdy nagle zza komody dobiegł ją cichy szelest. Szybko schowała szkło do kieszeni. Serce waliło jej jak młotem. Ktoś, albo coś, zbliżało się w jej stronę po skrzypiącej podłodze strychu. Lena wstrzymała oddech i wsunęła się głębiej w cień. Na schodach pojawił się ciemny kształt, którego nie rozpoznawała...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?