Światło zza drzwi
Szymon westchnął patrząc na ciemny zarys budynku, który od lat straszył przy głównej ulicy ich miasta. Była sobota, a on, Lena, Igor i Marta – wszyscy trzynastolatkowie – stali przy zardzewiałej bramie starego liceum. Od kiedy przestano tam prowadzić lekcje, wokół szkoły narosło mnóstwo legend.
– No dalej, wchodzimy? – Lena poprawiła latarkę w dłoni i spojrzała wyzywająco na chłopaków.
Igor uśmiechnął się nerwowo. – Pamiętajcie, że Piotrek mówił, że na drugim piętrze nocami widać światło…
– Pewnie ktoś sobie żartuje – burknęła Marta, choć jej głos lekko drżał.
Znaleźli dziurę w ogrodzeniu i po chwili byli już w środku. Stare szyby dzwoniły cicho, kiedy wiatr uderzał w okna. W środku pachniało kurzem i wilgocią. Szymon oświetlił latarką korytarz. Zgasła. Przez sekundę panowała kompletna ciemność, nim Lena włączyła swoją lampkę.
– To… tylko przewody – mruknął Igor, próbując brzmieć pewnie.
Przeszli przez korytarz, mijając popękane kafelki, aż dotarli do schodów prowadzących na górę. Właśnie tam podobno ktoś widział nocą poruszające się sylwetki. Lena przekroczyła pierwszy stopień, reszta podążyła za nią, próbując nie zwracać uwagi na przerażające echo ich własnych kroków.
Na drugim piętrze panowała cisza. Tylko przez brudne okno wpadał wąski snop srebrnego światła księżyca. Nagle gdzieś w głębi korytarza rozbłysło ostre, zimne światło. Wszyscy przystanęli, wstrzymując oddech.
– Widzieliście to? – szepnęła Marta.
Nikt nie odpowiedział. Rozległ się cichy trzask. Światło przesunęło się po suficie, jakby ktoś niespiesznie przechadzał się z latarką… lub z czymś innym. Ktoś lub coś było po drugiej stronie zamkniętych drzwi od starej klasy biologicznej.
Chwila zawieszenia, napięcie, świszczący oddech Leny. Drzwi zaczęły się powoli otwierać, a zza nich wypłynęła jeszcze jaśniejsza, nienaturalnie biała poświata…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?