Supermarketowy Sabotaż Seniorów
Noc była pogodna, a ulice miasta lśniły od latarni. W parku, na ławce o dziwo wcale nie zajętej przez gołębie, zgromadziła się osobliwa grupa – Klub Rozbrykanych Emerytów. Przewodniczyła im pani Jadwiga, która w dzieciństwie marzyła o karierze akrobatki i do dziś nie odmawiała sobie odrobiny gimnastyki przy wózku na zakupy.
Obok niej pan Marian, mistrz sudoku i podejrzanie szybki na swoich wysłużonych rolkach, przekonywał, że dzisiejsza noc będzie najbardziej ekscytująca od lat. Była też pani Zosia z kijami do nordic walkingu, które potrafiła wykorzystać w sposób zaskakujący, i pan Bogdan – znany żartowniś, który nawet podczas rozmowy potrafił ukryć słodką bułkę w cudzej torebce.
Cała czwórka miała tajemniczy plan. Od tygodnia obserwowali nowy supermarket „Nocny Rarytas”, otwarty 24/7. Plotki głosiły, że w każdy czwartek o północy pojawia się tam partia najbardziej chrupiących pączków w mieście. Jednak odkąd konkurencyjne Stowarzyszenie Młodych (duchem) Seniorów zaczęło pojawiać się przy półkach tuż po dostawie, zdobycie tych pączków stało się wyzwaniem... i sprawą honoru!
- Czas na sabotaż! – szepnęła pani Jadwiga, błyszcząc oczami. – Ale pokojowy, rzecz jasna! My, drodzy współspiskowcy, musimy zdobyć pączki przed nimi.
Rozpoczęli więc przygotowania: Marian naoliwił rolki, by cicho przemknąć między regałami, Zosia ostrzyła kijki, a Bogdan testował nowe, bezszelestne opakowania na bułki. Wszyscy ubrali się w kamizelki w odcieniach granatu i fioletu, bo podobno takie kolory najgorzej wychodzą na sklepowym monitoringu.
Gdy zegar na wieży ratusza wybił północ, grupa wślizgnęła się do supermarketu, gotowa na wszystko. Nagle zza regału z ogórkami usłyszeli cichy szelest i charakterystyczny stukot... Czy to ich rywale ze Stowarzyszenia? A może jeszcze ktoś inny postanowił tej nocy polować na pączkowe skarby?
Wszystko rozstrzygnie się za chwilę, gdy na dziale piekarniczym dojdzie do spotkania, na które nikt nie był gotów...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?