Strażnicy Portalowego Kręgu
Przez ostatnie dwa lata nikt nie zaglądał do starego, opuszczonego obserwatorium na wzgórzu nad miasteczkiem. Przynajmniej tak twierdzili dorośli. Jednak dla Miry, Dawida i Natana to miejsce zawsze miało w sobie coś, co przyciągało mocniej niż gra w piłkę czy nowe filmy na streamingu.
Tego popołudnia wiatr zrywał liście z drzew, gdy wspinali się na wzgórze. Chmury sunęły nisko, a nad zbitym z cegieł budynkiem szumiały wysokie topole. Mira podniosła telefon i włączyła latarkę.
– Jesteście pewni, że to dobry pomysł? – zapytał Dawid, rozglądając się nerwowo. – Słyszeliście, co mówił Paweł? Że tu czasem na ścianach pojawiają się dziwne światła.
– Paweł dużo mówi – prychnęła Mira. – Chodźcie, zanim zrobi się jeszcze ciemniej.
Natan podszedł do zardzewiałych drzwi i pchnął je. Zaskrzypiały, ustępując pod jego ręką. Wnętrze pachniało kurzem i wilgocią. Przestąpili próg. W głównym holu, pod pękniętym sufitem, stało stare planetarium pokryte pajęczynami. Wokół półmrok rozświetlały tylko promienie zachodzącego słońca.
– Patrzcie! – szepnął Dawid, wskazując na podłogę. Tuż przy ścianie wyraźnie widać było krąg z wytartych, lecz nadal różnobarwnych kamieni. Coś w jego ułożeniu sprawiało, że czuli się obserwowani.
Mira przykucnęła przy kręgu i dotknęła jednego z kamieni. W tej samej chwili w całym obserwatorium rozbłysły niebieskawe smugi światła, a powietrze zadrżało. Dawid odruchowo złapał Natana za rękę.
– Co to jest? – zapytał szeptem.
Krąg zaczął świecić coraz jaśniej, a podłoga pod nimi zdawała się falować jak powierzchnia jeziora podczas burzy. Gdy próbowała cofnąć rękę, Mira poczuła dziwne mrowienie przebiegające przez całe ciało. Przez ułamek sekundy zobaczyła za mglistą granicą kręgu rozległy, nieznany świat – wielobarwne krajobrazy, wysokie, powyginane drzewa i niewyraźne sylwetki poruszające się w oddali.
Nagle wszystko zaczęło wirować. Sufit obserwatorium rozmył się, a z oddali dobiegł zniekształcony głos, który brzmiał zupełnie obco:
– Strażnicy… przekroczyliście granicę.
W tej samej chwili całą trójkę ogarnęła ciemność, a poczucie rzeczywistości zniknęło, jakby ktoś wymazał ich świat jednym ruchem gumki.
Gdy Mira otworzyła oczy, leżała na miękkim, błękitnym mchu, wokół niej rozciągał się las, który iskrzył się od dziwnych, fluorescencyjnych owadów. Dawid i Natan byli tuż obok, zdezorientowani, rozglądali się wokoło.
– Gdzie… my… jesteśmy? – wydusił Natan.
Z gęstwiny przed nimi wyłoniła się postać o srebrnych oczach i wyszeptała:
– Macie niewiele czasu. Krąg się zamyka…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?