Ślady pod śnieżnym oknem
Był wigilijny wieczór w małym miasteczku. Światełka świeciły, a w powietrzu unosił się zapach pierników i pomarańczy. Zosia i Kuba ubierali choinkę razem z mamą. Tata wieszał papierowe gwiazdki nad stołem. Za oknem śnieg cicho opadał jak cukier. Pies Donut spał zwinięty w kłębek przy kaloryferze.
Nagle rozległ się cichy dźwięk dzwonka.
– Czy to sanie Świętego Mikołaja? – szepnął Kuba z uśmiechem.
– Myślę, że to nasza ozdoba – powiedziała Zosia.
Dźwięk rozległ się ponownie – tym razem z podwórka. Dzieci spojrzały na siebie, a potem na drzwi. Mama przyłożyła palec do ust i nasłuchiwała.
Za szybą migotał mały świat, jak gwiazda. Na śniegu widać było świecące ślady łapek.
– Może to renifer? – szepnęła Zosia do Kuby.
Tata otworzył drzwi i wpuścił do środka zimne powietrze. Świecące ślady prowadziły prosto do starego składziku. Zosia zrobiła krok naprzód i zajrzała do środka. W ciemności coś się poruszyło i błysnęło.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?