Przez Próg Ostatniej Stacji
Cisza na peronie była niemal namacalna, jakby każda fala wiatru przystawała tu na moment, by posłuchać echa dawnych opowieści. Ada, Karol i Leon przypatrywali się rdzewiejącym szynom, nad którymi rozciągała się pajęczyna czasu. Kiedyś tętniło tu życie – dziś pozostały tylko ślady butów odbite w kurzu i zmatowiałe ogłoszenia na roztrzaskanej tablicy.
Mimo że było już po północy, żadne z nich nie miało odwagi zasugerować powrotu. Przez ostatnie tygodnie cała szkoła mówiła o dziwnych światłach, które pojawiały się na opuszczonej stacji kolejowej. Legendy głosiły, że w noc pełni księżyca można tam trafić na pociąg, który nie podlega prawom rzeczywistości – taki, który zabiera pasażerów w miejsca, o jakich się nie śniło.
"Jeśli się wystraszycie, nikt nie będzie miał wam tego za złe," rzucił Leon, ale jego głos lekko zadrżał. Ada rozejrzała się niepewnie wokół – błysk w jej oczach zdradzał jednak więcej ekscytacji niż lęku. Karol, ze swoim wiecznym spokojem, po prostu wzruszył ramionami i ruszył w stronę zardzewiałych drzwi prowadzących do wnętrza stacji. Zawiesili latarki na sznurkach, by mieć wolne ręce. Światła drgały, rzucając na ściany fantazyjne, ruchome cienie.
W środku panował duszny zaduch, jakby powietrze nie było wietrzone od dekad. Pomieszczenie główne stacji wypełniały rzędy drewnianych ławek, zaskakująco dobrze zachowanych. Ktoś na jednym z nich zostawił zeszyt o podartej okładce. Ada chwyciła go ostrożnie i otworzyła na przypadkowej stronie. Zapiski były nieregularne, pełne rysunków zegarów i dziwnych symboli, a pomiędzy wierszami powtarzało się jedno słowo: „próg”.
"To chyba jakieś żarty…?" szepnął Leon, ale wtedy usłyszeli długi, metaliczny jęk z peronu – jakby na szynach nagle pojawił się ciężar. Spojrzeli przez brudne okno. Tam, gdzie przed chwilą była tylko pusta przestrzeń, teraz w świetle księżyca rysował się kontur starego, czarnego pociągu. Drzwi wagonu otworzyły się same z cichym trzaskiem.
Bez słowa spojrzeli po sobie. Każde z nich poczuło to samo: muszą przejść przez próg. A może właśnie tego ktoś od dawna tu oczekuje?
Zrobili pierwszy krok w stronę nieznanego, niepewni, co zastaną po drugiej stronie wagonu, który pojawił się znikąd, nocą, gdy światła – i tajemnice – nie śpią.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?