Przez półprzezroczyste drzwi
Lena od zawsze miała wrażenie, że nasza rzeczywistość ma jakieś pęknięcia. W ciche letnie popołudnia, gdy światło przykładało się do ścian jej pokoju pod dziwnym kątem, wydawało się jej, że kątem oka dostrzega coś, co nie do końca pasuje do znanego świata. Ale dopiero podczas tych wakacji zdarzyło się coś, co przerosło nawet jej najdziksze przypuszczenia.
Był lipiec, najgorętszy od lat. Miasteczko, w którym mieszkali Lena, jej młodszy brat Maks i ich przyjaciel Igor, rozciągało się leniwie między wzgórzami i zarośniętymi jeziorkami. Rodzice wyjechali na parę dni do pracy, zostawiając rodzeństwo pod opieką babci. Lena i Maks nie planowali jednak spędzić tych dni na siedzeniu w domu.
To Igor wpadł pierwszy na pomysł wyprawy do starego domu na skraju lasu. Przez lata krążyły o nim najróżniejsze historie, a ludzie omijali go szerokim łukiem. Dzieciaki nie wierzyły jednak w żadne opowieści — w końcu miały po trzynaście, czternaście i piętnaście lat, były ponad to. Albo przynajmniej tak im się wydawało.
Dotarli na miejsce w upalny, duszny wieczór. Dom wydawał się niemal nierealny: okna wybite, drzwi ledwie wisiały na zawiasach, a wokół pleniły się zdziczałe krzewy. Igor z dumą wyciągnął z kieszeni latarkę. Maks rozglądał się niepewnie, ale Lena czuła podekscytowanie. Weszli do środka, starając się nie robić hałasu.
Wnętrze domu wyglądało, jakby czas zatrzymał się w miejscu – kurz pokrywał każdy kąt, a resztki tapet odpadały ze ścian. Przez chwilę wydawało się, że nie znajdą tu nic poza pająkami i stosem starych gazet. Ale wtedy Lena dostrzegła coś dziwnego w głębi korytarza.
Za lekko uchylonymi drzwiami zamajaczyło blade światło. Lena, bez słowa, podeszła bliżej. Drzwi wyglądały inaczej niż wszystkie inne w domu. Były półprzezroczyste, jakby zrobione z zamarzniętej mgły, i lekko drżały, gdy Lena dotknęła ich dłonią. Igor i Maks stanęli za nią, szeroko otwierając oczy.
— To chyba nie jest normalne... — szepnął Maks. Igor skinął głową, ale nie cofnął się ani o krok.
Lena pociągnęła za klamkę. Drzwi otworzyły się bezszelestnie. Za nimi rozciągał się korytarz pełen kolorowego światła i wirujących płatków światła, które zdawały się unosić w powietrzu niczym świetliki. Powietrze było gęste, pachniało czymś nieznanym i ekscytującym.
Wszyscy troje stali przez chwilę na progu, niepewni, czy przejść na drugą stronę. Lena poczuła, jak serce bije jej szybciej. Drzwi zaczęły się powoli zamykać same. Lena spojrzała na Maksa i Igora — mieli ten sam błysk w oczach.
Jedno było pewne: jeśli nie przejdą teraz, być może już nigdy nie dostaną tej szansy.
Zrobili pierwszy krok, a świat wokół nich zawirował. Co czekało po drugiej stronie, nie mieli pojęcia…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?