Przejście pod zegarem stacji
Letnią nocą Aleks, Lena i Kuba szli opustoszałymi peronami starego dworca kolejowego. Budynek, niegdyś tętniący życiem, od lat stał zamknięty, a wokół unosił się zapach rdzy i wilgoci. Zegar nad głównym wejściem zatrzymał się na 2:17, jakby czas sam się tu pogubił.
– Mówiłem wam, że tu straszy – szepnął Kuba i rozejrzał się nerwowo.
Aleks, zawsze głodny przygód, miał inne plany. W wyciągniętej z kieszeni latarce zamigotało słabe światło, gdy kierował je na ścianę pod zegarem. Lena trzymała się blisko niego, jedną ręką zaciskając pasek torby. Do opuszczonej poczekalni weszli przez odchylone drzwi z zardzewiałym napisem „Wyjście ewakuacyjne”. Wnętrze przeszywała cisza, którą przerywało tylko bicie ich serc.
– Spójrzcie, ktoś coś tu kiedyś napisał – Lena wskazała na ścianę pod zegarem. Były tam wyryte ledwo widoczne cyfry i znak podobny do nieskończoności.
Aleks przyłożył dłoń do ściany, chcąc poczuć zimny tynk. Zamiast tego poczuł dziwne mrowienie i nagły ruch powietrza.
Nagle zegar zawył cicho, wskazówki drgnęły.
– Widzicie to?! – Kuba ledwo wydusił z siebie słowa, wskazując na ścianę, która zaczęła pulsować niebieskim światłem. Zegar cofnął się do godziny 2:15, a pod ich stopami podłoga jakby lekko się zatrzęsła.
Drzwi za nimi zatrzasnęły się z hukiem. Lena cofnęła się, ale Aleks zrobił krok naprzód. Światło ściany wystrzeliło w ich stronę, przenikając przez ciała przyjaciół niczym chłodny podmuch. Zegar tykał coraz szybciej.
Czuli, że coś ich przyciąga – coś, co jest gdzieś na granicy znanego im świata i tego, co może kryć się po drugiej stronie pulsującej ściany.
Wtedy wszystko wokół nich zaczęło się zmieniać: kolory peronu przygasły, a znajome kształty stacji rozmyły się, jakby ktoś zanurzył je w wodzie. Przed nimi otworzył się tunel utkany ze światła i cieni. Kiedy Lena odwróciła się do Aleksa, jego twarz zdawała się być jednocześnie młodsza i starsza, zupełnie jakby czas nie mógł się zdecydować, ile naprawdę mają lat.
Zrobili pierwszy krok w stronę portalu. Z drugiej strony tunelu dobiegł ich głuchy, melodyjny odgłos przypominający bicie tego samego zegara, lecz w innym wymiarze. Właśnie wtedy, zanim cokolwiek zdążyli powiedzieć, usłyszeli za sobą cichy szept, którego nie rozumieli…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?