Did You Know?

Piórnik, który szeptał


Piórnik, który szeptał
W klasie 1B było prawie cicho jak w szafie z pluszakami. Słońce rysowało na podłodze złote paski, a na tablicy został biały ślad po kredzie. Lila uchyliła drzwi i wsunęła się do środka jak kot. Zapomniała piórnika. Bez niego nie da się przecież rysować kotów w kaloszach ani pisać litery „Ł” z długim ogonem. Na jej ławce leżał niebieski piórnik w białe kropki. Lila sięgnęła po zamek. W tym samym momencie coś cichutko westchnęło: "Uff, wreszcie!" Lila odsunęła rękę. Rozejrzała się. W klasie nikogo. Tylko gumowa piłka pod szafką i wielki globus w kącie. Piórnik poruszył się i zatrzepotał zamkiem jak skrzydełkiem. "Hej, Lilo," pisnął cieniutki głosik. "To my. Już możemy mówić." Lila ostrożnie rozsunęła zamek. W środku uśmiechnęły się do niej: Ołówek Witek, smukły i zawsze gotowy do szkicowania; Kredka Malina, różowa jak budyń i trochę połamana, ale bardzo dzielna; Gumka Puf, miękka i pachnąca truskawkami; oraz Linijka Prosta, przezroczysta i bardzo poważna. "Dobrze, że wróciłaś," zaszemrał Witek. "Mamy sprawę..." "Cii! Słyszycie?" przerwała mu Puf i zadrżała jak mały poduszeczkowy piesek. Lila nadstawiła ucho. Gdzieś bardzo blisko coś cichutko robiło: "tik... tik... tik..." "To z bocznej kieszonki," szepnęła Linijka Prosta. "Otwórz. Delikatnie." Lila uniosła klapkę w środku piórnika. Na dnie, między papierowymi skrawkami, leżał srebrny guzik w kształcie księżyca. Miał maleńką dziurkę po nitce i błyszczał jak kropla wody. Pulsował łagodnym światłem i mówił najcichszym szeptem na świecie: "Zgubiłem się." "Jejku," zafalowała Malina. "Jaki ładny!" "Skąd się tu wziąłeś?" zapytała Lila bardzo miękko, bo wyczuła, że guzik jest zdenerwowany. "Błyszczałem na czyimś płaszczyku," odpowiedział guzik, "a potem spadłem. Toczyłem się, aż utknąłem pod twoją ławką. Ktoś mnie zgarnął razem z papierkami. Teraz nie wiem, gdzie mój dom." Lila poczuła, że serce robi jej się ciepłe jak świeże kakao. "Pomożemy," powiedziała pewnie. "Tak jest," potwierdziła Linijka. "Trzeba znaleźć ślad." Wtedy wydarzyło się coś dziwnego. Kiedy promień słońca dotknął guzika, jego blask rozlał się po dnie piórnika i ułożył się w wąską, migoczącą strzałkę. Strzałka wskazała krawędź ławki, potem podłogę, a dalej półkę z książkami. "To jak wąż świetlokruszkowy!" zachwyciła się Puf. "Za tą linią!" zarządził Witek, który uwielbiał prowadzić wyprawy. Lila wsunęła guzika do bocznej kieszonki piórnika, ale zostawiła ją trochę otwartą, żeby mógł widzieć. Przybory usadowiły się wygodnie. Dziewczynka ujęła piórnik jak lampion i ruszyła powoli między ławkami. Migocząca strzałka przesuwała się po podłodze, przeskakiwała przez szczeliny i skręcała przy dywanie w kształcie liścia. Po drodze szeptała do nich Gąbka do tablicy: "Powodzenia! Nie nadepnijcie na mokre!" Kreda w pudełku zadzwoniła cichym "dzyń-dzyń", jakby trzymała kciuki. Nawet wielki zegar nad drzwiami mrugnął sekundnikiem i szepnął: "Nie traćcie czasu." Strzałka zatrzymała się przy regale z mapami i pomalutku wspięła się na ścianę jak świetlny pajączek. Lila stanęła na palcach. "Wyżej się nie da," mruknęła Malina. "Potrzebny plan." "Plan prosty," odparła Linijka. "Stoimy stabilnie. Lila wspina się na palce. Ja mierzę. Witek rysuje drogę w myślach. Puf czuwa. Guzik świeci." Lila oparła się o regał, ostrożnie, żeby nic nie strącić. Świetlista strzałka przeskoczyła z brzegu półki na bok wielkiego, kolorowego globusa. Strzałka zadrżała, zakręciła się raz, drugi, i nagle... globus poruszył się. Najpierw nieśmiało, jakby szykował się do tańca. Potem mocniej. Zaczął toczyć się po podłodze, dokładnie tam, gdzie wskazywał guzik. "Ojej!" zapiszczała Puf. "On żyje!" "Spokojnie," powiedział Witek, choć jego grafit lekko podskakiwał. "Może chce nam pomóc." Globus potoczył się prosto do wielkiej, zielonej szafy z materiałami plastycznymi. Szafa była stara i lubiła skrzypieć, ale teraz uchyliła drzwiczki sama, bez jęków. W środku pachniało papierem, farbą i odrobiną suszonych liści. Migocząca strzałka wpełzła do środka, na dolną półkę, i zgasła, jakby powiedziała: "Tu." Lila przykucnęła. Z wnętrza szafy dobiegał jeszcze inny dźwięk. Bardzo cichy, jak pudełko pełne koralików, które oddycha. "Dzyń... dzyń... dzyń..." – daleko, głęboko, jak zza rzędu papierowych rulonów. "Słyszycie?" wyszeptała Lila. "Słyszymy," odparła Linijka. "I czujemy. Guzik świeci mocniej." Rzeczywiście, srebrny księżyc w kieszoncie piórnika rozżarzył się jak świetlik. Szeptał: "To blisko. To bardzo blisko." Lila wsunęła rękę do szafy, odsunęła rulon bibuły, potem pudełko z brokatem. Wtedy z najniższej szuflady wysunął się kawałeczek drewienka, jakby ktoś od środka delikatnie naparł. Szuflada zajęczała – nie ze złości, raczej z przejęcia – i wysunęła się jeszcze na centymetr. W środku było ciemno jak w tunelu. "Halo?" zapiszczało coś cienko i wesoło, ale echo połknęło resztę słów. Piórnik zatrzepotał zamkami. "Szybko," poradził Witek. "Nim ślad zgaśnie." "Nim ktoś zamknie drzwi," dodała Puf i kichnęła brokatem, który zasypał wszystko srebrnym pyłem. W tej samej chwili za drzwiami klasy usłyszeli stuk lekkich kroków na korytarzu. Ktoś niósł coś, co brzęczało jak klucze. Klamka drzwi drgnęła i zaczęła powoli opadać, a globus – jakby nagle dostał wiatr w żagle – potoczył się szybciej, prosto w stronę Lili i otwartej szuflady...


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 33
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.