Oko Odyna
Szare niebo wisiało ciężko nad fiordem, a słone fale uderzały o brzeg, rozbijając się o kamienne urwiska. W głębi lodowatej doliny Henesfjordu osada Skogheim tętniła życiem. Wikingowie przygotowywali się do nadchodzącej zimy – ładowali suszone ryby do beczek, ostrzyli topory i opowiadali sobie historie przy trzaskającym ogniu. Jednak tej nocy nie opowiadano zwyczajnych opowieści. Zapanowała cisza, przerywana tylko pohukiwaniem sów i szelestem wiatru.
Bjorn, jeden z młodszych wojowników, siedział z dala od innych, bawiąc się amuletem w kształcie wilka, który dostał od ojca. Miał we krwi żądzę przygód, ale także pragnienie poznania tego, co nieznane. Gdy jego brat Sven wyzwał go na nocny połów ryb, wykręcił się pod pretekstem bólu głowy. W rzeczywistości coś go przyciągało w stronę lasu, o którym starszyzna wioski mówiła z niechęcią.
"Nie zapuszczajcie się do lasu na północ od osady,” powtarzała matka Bjorna. "Tam nawet słońce boi się świecić.” Ale Bjorn widział w kompoście drobne, czarne pióra i reszki dziwnych kości, które znajdował przy granicy gęstwiny. Coś musiało tam być.
Gdy wszyscy zasnęli, Bjorna zbudziło bicie własnego serca i niepochamowana ciekawość. Okrył się futrem, chwycił siekierę i ruszył ścieżką na północ. Las stał cicho, lecz ślady na śniegu zdradzały, że ktoś lub coś przemierzało tę drogę przed nim. Im dalej szedł, tym gęstsza stawała się mgła. Bjorn zadrżał, czując na karku czyjś wzrok. Wtedy usłyszał szepty – nie słowa, lecz odczucie, że ktoś pragnie go poprowadzić w głąb ciemności.
W końcu dotarł do polany, gdzie rosło pojedyncze, stare drzewo o rozczapierzonych gałęziach. Na jednej z gałęzi czarny kruk patrzył na niego z niezwykłą intensywnością. W jego oku mignęło błękitne światło. Bjorn uniósł rękę, a w tej samej chwili cała mgła zawirowała wokół polany, odsłaniając zarys zrujnowanej świątyni, pokrytej runami.
Nagle zza drzew dobiegły skradające się kroki, a Bjorn poczuł, jak ziemia pod jego stopami zaczyna drżeć...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?