Ogród Szeptów i Portalów
Ada i Janek od dawna słyszeli o starym, zapomnianym ogrodzie na skraju miasta. Dziś jednak pierwszy raz odważyli się przekroczyć rdzewiejącą furtkę. Po intensywnym tygodniu na uczelni, ich głowy były pełne stresów, egzaminów i niezałatwionych spraw. Ada, zaczytana w fantastyce od dziecka, miała w oczach błysk ekscytacji, gdy po cichu wkroczyli w gąszcz wysokich paproci. Janek, nieco bardziej sceptyczny, z trudem ukrywał zaintrygowanie.
Pośród zapachu wilgoci i ziemi, za ogromnym dębem, zwrócili uwagę na coś dziwnego. Kora drzewa była nierówna, jakby ktoś narysował na niej skomplikowany wzór światłem. Pomiędzy splątanymi korzeniami połyskiwał niewielki, bladoniebieski krąg, pulsujący jak serce. Ada pochyliła się, dotknęła palcem zimnej powierzchni. W tej samej chwili powietrze zadrgało, a z wnętrza okręgu wydobył się znajomy, choć niepokojący dźwięk – słaby szept, który przyciągał jak magnes.
Janek odsunął Adę, ale nie był w stanie oderwać wzroku od migoczącej poświaty. Wokół nich zaczęły wirują liście, mimo że w ogrodzie panowała cisza. Nagle światło zamigotało mocniej i zaczęło się rozszerzać, aż utworzyło wyraźne przejście – portal prowadzący do czegoś zupełnie innego. Po drugiej stronie ledwo widać było kontury miasta, jakby zrobionego ze szkła i srebra, a w powietrzu unosiły się nieznane kształty.
Czuli, jakby czas się zatrzymał. Gdy portal zaszumiało, Ada spojrzała na Janka. W jej oczach pojawiło się pytanie: "Wchodzimy?". W tej właśnie chwili zza ich pleców dobiegł dźwięk łamanej gałęzi i coś – albo ktoś – poruszył się w gęstwinie za nimi. Wstrzymali oddech, nie wiedząc, czy ruszyć naprzód, czy obejrzeć się za siebie.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?