Nocne Spotkanie w Lesie Rubinu
Ciemny welon nocy opadał na Las Rubinu, rozświetlany jedynie przez blade promienie księżyca w pełni. Powietrze było przepełnione zapachem sosen i wilgocią po ostatnim deszczu. W tej scenerii czwórka przyjaciół – Lena, Piotr, Bartek i Alicja – postanowiła przekroczyć własne granice.
Leżeli na rozłożonej pod starą leszczyną karimacie, próbując namierzyć sowę, którą usłyszeli chwilę wcześniej. Ich telefony, wyciszone i schowane głęboko w plecakach, nie rozpraszały uwagi niczym światło latarni. To była ich pierwsza noc na biwaku bez dorosłych, do którego długo przekonywali rodziców. W końcu udało się zdobyć zgodę, pod warunkiem że zostaną w pobliżu szlaku Miedziowego.
Gdy Lena rozwinęła śpiwór, coś chrupnęło w zaroślach tuż za jej plecami. Odwróciła się gwałtownie. Bartek, jak zwykle pierwszy do działania, podniósł głowę i uniósł dłoń, nakazując ciszę. Przez moment słychać było jedynie ich cichy oddech i łamane gałązki.
– To nie jeleń – szepnęła Alicja, mrużąc oczy. – Za mały ciężar, inny rytm kroków.
– Może lis? – zasugerował Piotr, ale sam brzmiał, jakby nie był przekonany.
Wtedy Lena dostrzegła jasny, świecący ślad na wilgotnej ściółce. Ślad łapy, dziwnie szerokiej i zakończonej czterema wydłużonymi pazurami. Bezgłośnie wskazała go pozostałym.
– To nie należy do żadnego zwierzęcia, które tu żyje – powiedział Bartek, wyciągając komórkę i włączając latarkę. Gdy promień światła prześlizgnął się po ziemi, zobaczyli ciąg podobnych śladów ciągnących się ku gęstwinie. Pomiędzy tymi tropami leżało coś jeszcze – kilka srebrnych włosów, połyskujących w świetle.
– Chodźmy za tym... – wyszeptała Lena, zafascynowana. – Tylko cicho!
Ostrożnie, krok po kroku, przyjaciele zagłębiali się coraz głębiej w leśną gęstwinę. Ciszę przerywał jedynie trzask gałązek pod nogami i szept liści nad ich głowami. Gdy po kilku minutach dotarli do niewielkiej polany, coś poruszyło się w cieniu pod rozłożystym dębem.
Zatrzymali się jak zaczarowani, nie mogąc oderwać wzroku od pary olbrzymich, bursztynowych oczu, które pojawiły się nagle tuż nad poziomem ziemi. W ciemności wyłoniła się sylwetka stworzenia, którego nie potrafili zidentyfikować. Było ogromne, smukłe, pokryte lśniącym futrem i bezszelestnie zbliżało się do nich...
Przyjaciele wstrzymali oddech, nie wiedząc, czy zrobić krok naprzód, czy wycofać się do znanego, bezpiecznego świata. Z głębi lasu rozległ się cichy dźwięk, jakby ktoś ich wołał – i wtedy stworzenie zatrzymało się, podnosząc łeb wysoko do góry.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?