Noc w Mieście Cieni
Deszczowy wieczór spowijał Miasto Cieni nieprzeniknioną mgłą. Ewakuowane kamienice, opuszczone ulice i lampy, które drgały na wietrze, stwarzały wrażenie, że czas się zatrzymał. Niewielki cień przemknął pod bramą starego kina – to była Szelma, czarna sroka o błyszczącym oku i stukającym, nerwowym dziobie.
Na parapecie vis-à-vis przysiadł Fen, rudawy lis o szlachetnym pysku i ogonie jak płonąca pochodnia. Obserwował ruchy Szelmy z uwagą – mieli zadanie. Ostatnimi dniami wśród zwierząt krążyły plotki: ktoś lub coś porywało ich przyjaciół. Koty znikały z dachów, szczury z nor, nawet psy milczały przy ogniskach rozpalanych w ruinach magazynów.
– Widzisz coś? – skrzyżowała skrzydła Szelma, nie spuszczając wzroku z bramy prowadzącej na podwórko.
Fen skinął łbem.
– Ktoś tam jest. Ale to nie człowiek. Za duże cienie, za mało kroków.
Nagle oboje usłyszeli skomlenie. Zza murku wyłoniła się trójnożna suczka Misza. Jej sierść była poszarpana, a w oczach czaił się strach.
– Oni są wszędzie. – wyszeptała Misza. – Tylko nie patrzcie w okna. Przyciąga ich wzrok.
Fen i Szelma spojrzeli po sobie niepewnie.
– Musimy się dowiedzieć, kto za tym stoi. – powiedział Fen, choć drżał mu głos.
W oddali, w pustych oknach najwyższej kamienicy, rozbłysnęło czerwone światło. Z mroku zaczęło wyłaniać się coś nienaturalnie wysokiego, cichego i... futrzanego. Szelma zamarła. Fen wstrzymał oddech. Misza przebiegła kilka kroków i schowała się w cieniu.
– Jeśli chcemy zachować swoje miejsce w Mieście Cieni, musimy iść TAM. – szepnął Fen, wskazując na światło.
Zebrali się w sobie i ruszyli, niepewni, czy zdołają wrócić, zanim będzie za późno...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?