Noc na Labiryncie Emocji
Na skraju miasta, tam gdzie nowe osiedla ustępowały miejsca starym, zarastającym ogrodom i zapomnianym altanom, stał dziwny budynek. Nie był ani domem, ani szkołą, a przez brudne okna nikt nigdy nie dostrzegł nikogo w środku. To właśnie pod ten budynek w piątkowy wieczór przyszli Lena, Max i Igor, ciągle jeszcze rozgrzewając się wspomnieniami kłótni po ostatniej klasówce. Każde z nich niosło w sobie emocje, o których wolałoby nie mówić: Lena ukrywała złość, Max żal, a Igor – niepokój.
Noc była jakby gęstsza niż zazwyczaj, a światło latarni tworzyło dziwne cienie na chodniku. „Kto pierwszy wejdzie?” – zapytała Lena, odważniejsza niż czuła się w środku. Max wzruszył ramionami, próbując wyglądać obojętnie, ale Igor zauważył, jak mocniej ściska telefon w kieszeni.
Drzwi ustąpiły z cichym skrzypnięciem. Wewnątrz powietrze pachniało kurzem i czymś, czego nie potrafili nazwać. Ściany pokrywały kolorowe murale: wirujące barwy i sylwetki ludzi o wyrazistych twarzach. Kiedy zrobili krok do przodu, światło za ich plecami przygasło, a podłoga zadrżała. Drzwi zatrzasnęły się z hukiem. Lena gwałtownie się odwróciła, ale klamka nie ustąpiła.
Nagły szum rozszedł się po budynku. Z sufitu zwisły sznury świateł, rozświetlając labirynt korytarzy. Każda ściana lśniła innym kolorem – czerwień pulsowała tuż obok zieleni, błękit stapiał się ze złotem.
– Co to za miejsce? – wyszeptał Igor, niepewnie stawiając krok naprzód.
Spośród kolorów wyłoniła się postać – cień o kształcie dziewczyny, trochę podobnej do Leny, ale jej oczy zmieniały barwę z bursztynowych w szmaragdowe. Wyciągnęła rękę, wskazując trzy różne korytarze.
– Każde przejście prowadzi tam, gdzie najbardziej boicie się wejść – powiedziała, a jej głos zawibrował w powietrzu. – Ale tylko tak znajdziecie wyjście.
Przyjaciele spojrzeli po sobie – każdy poczuł, że to coś więcej niż zwykła zabawa. Za trzema korytarzami pulsowały barwy: jeden był szaro-niebieski, kolejny żółto-zielony, trzeci płonął ogniem czerwieni.
Max poczuł, jak serce mu przyspiesza. Wiedział, że za tym szaro-niebieskim światłem czeka coś, z czym dotąd nie umiał sobie poradzić. Lena zacisnęła pięści, gotowa stanąć twarzą w twarz ze swoim gniewem. Igor drżał, ale zrobił krok w stronę trzęsącego się, żółto-zielonego tunelu.
Gdy tylko weszli w swoje korytarze, labirynt zamknął się za nimi, a powietrze wypełnił dźwięk narastającego bicia serc. Każdy z nich zrozumiał, że zanim znajdzie wyjście, najpierw musi spotkać się oko w oko z własnym, najbardziej prawdziwym uczuciem.
Nagle Lena usłyszała znajomy głos, dochodzący jakby z wnętrza jej własnych myśli, a w mroku przed nią zaczęła wyłaniać się sylwetka kogoś, kogo nigdy nie spodziewała się tu zobaczyć...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?