Noc Kupały w Borze Zawilczym
Gęsty, wilgotny bór Zawilczy rozciągał się za wsią Strzygi jak morze ciemnej zieleni, a w jego cieniu kryły się opowieści starsze niż same chaty na wzgórzu. To tu, gdzie mech zarastał pnie starych dębów, a nocne dźwięki mieszały się ze śmiechem leśnych duchów, Mila i Radomir postanowili spędzić Noc Kupały.
Mila, z kruczoczarnymi warkoczami i bystrymi jak jezioro oczami, przybyła tu z matką przed laty. Radomir zaś, szerokoramienny i zawsze gotów do śmiechu, znał wszystkie leśne ścieżki, bo wychował się przy samym skraju lasu. Razem planowali tej nocy odnaleźć legendarnego kwiatu paproci, który miał ukazywać się tylko raz w roku, w samym środku letniej nocy.
Las był żywy – żuki chrzęściły w ściółce, nocne ptaki cicho nawoływały, a gdzieś między paprociami mignął cień stwora, którego żadne z nich nie umiało nazwać. Gdy dotarli do wielkiego dębu, na którym podobno odpoczywał dawniej sam Borowy – pan lasu – rozpalili niewielkie ognisko. Strzępy starych pieśni szeptały im w głowie, niosąc w sobie opowieści o rusałkach, utopcach i pradawnych duchach.
– Słyszysz to? – zapytała Mila, kiedy płomień zatańczył nagle wyżej, jakby coś dmuchnęło w żar.
Radomir skinął głową. Jego wzrok przesunął się po zaroślach, gdzie wąskie strużki księżycowego światła przecinały ciemność. W tej ciszy padły krople deszczu, choć niebo było czyste, a zza krzewów dobiegł ich głuchy śmiech, zbyt bliski, zbyt ludzki, by był tylko szumem drzew.
Zanim zdążyli wstać, ognisko przygasło. Wokół nich powiał chłodny wiatr, ale nie czuć było zapachu burzy – raczej czegoś dzikiego, piżmowego. W tej samej chwili zauważyli, że między korzeniami dębu wyrosła drobna, ledwie widoczna roślina – jej liście świeciły niebieskawym blaskiem.
Mila wyciągnęła dłoń, ale Radomir powstrzymał ją gestem. Wokół nich zajaśniały malutkie światełka, jakby cały las oddychał świetlistą energią. Wtedy zza drzewa wysunęła się postać – wysoka, z mchem oplatającym ramiona, a jej oczy świeciły zielono.
Oniemiała z wrażenia, Mila spojrzała na Radomira, który tylko skinął głową w stronę istoty. Kiedy oboje postąpili krok do przodu, zrozumieli, że tej nocy w borze Zawilczym nic nie będzie takie, jakim się wydawało...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?