Niekończący się Ogród Luster
Noc była duszna i ciemna, lecz miasto spało spokojnie, nieświadome małej rewolucji na starym podwórzu przy ulicy Wiśniowej. Tam właśnie spotkali się Lena i Igor – przyjaciele, których ciekawość nie znała granic. Lena zawsze nosiła przy sobie notatnik, w którym zapisywała niezwykłe sny i pomysły, Igor zaś miał talent do konstruowania wynalazków z rzeczy wyrzuconych przez innych ludzi.
Tego wieczoru oboje przyszli pod zniszczony mur, porośnięty bluszczem i mokry od niedawnego deszczu. Lena przesunęła dłonią po cegłach, aż nagle poczuła, jak jedna z nich lekko się cofa. Usłyszeli cichy szelest, a tuż przed nimi wyrosła wąska szczelina, ukazując schody prowadzące w dół. Spojrzeli na siebie – serca biły im szybciej niż zwykle. Bez słowa weszli do środka, pogrążając się w chłodnym półmroku.
Na dole rozciągał się ogród, jakiego nie widzieli nigdy wcześniej. Wysokie, srebrzyste trawy falowały bez wiatru, a ścieżki wyłożone były drobnymi, świetlistymi kamieniami. Najdziwniejsze były jednak lustra – ogromne, stojące w rzędach, jednym za drugim, tworząc labirynt odbić. Każde z nich pokazywało nie tylko Lenę i Igora, ale też postaci zupełnie im obce: dziewczynę o zielonych włosach, staruszka z parasolem w kształcie sowy, a nawet... kota w fraku.
Lena sięgnęła do pierwszego lustra i zobaczyła, jak jej odbicie mruga do niej porozumiewawczo i gestem zaprasza do środka. Igor – jak zwykle sceptyczny – rozejrzał się dookoła, próbując znaleźć jakiekolwiek wytłumaczenie dla tego zjawiska. Jednak ogród cały czas zmieniał się na ich oczach: niebo przybierało barwy, o których nigdy nie słyszeli, a dalekie echa dźwięków przywodziły na myśl wspomnienia, których nie powinni mieć.
Nagle jedno z luster zadrżało jak tafla wody. Z jego środka zaczęły wypływać świetlne nitki, oplatając powietrze wokół nich. Lena zrobiła krok naprzód, próbując dotknąć jednej z nich. Igor krzyknął, próbując ją powstrzymać, ale w tym momencie poczuli, jak grunt pod ich stopami zaczyna trząść się lekko, a zza kolejnego lustra dobiegł ich przytłumiony śmiech...
Co ich tam czekało? I czy każde lustro odkrywało nową drogę, czy raczej zamykało stare? Lena i Igor stali w samym centrum ogrodu, otoczeni niezliczonymi refleksami światła, gotowi przekroczyć kolejny próg nieznanego.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?