Mrok za szybą
Był początek września, a wieczory stawały się coraz chłodniejsze. Lena, Maks i Igor jechali rowerami przez las, kierując się w stronę starej, nieczynnej stacji kolejowej na obrzeżach miasta. Miejsce od dawna owiane było plotkami – podobno w nocy słychać tam dziwne dźwięki, a niektórzy twierdzili, że z okien pustego budynku potrafią błysnąć światła, choć dawno nikt tam nie mieszka.
Lena zatrzymała się pierwsza, patrząc na zaniedbane perony i zarośnięte tory.
– Serio chcecie wchodzić do środka? – spytała, udając, że nie jest przerażona.
– Jasne, przecież o taki wieczór nam chodziło! – odpowiedział Maks, wyciągając latarkę. Igor milczał, ale przez chwilę w jego oczach pojawił się cień wątpliwości.
Przywiązali rowery i podeszli do głównego wejścia. Drzwi były lekko uchylone, chociaż wszyscy pamiętali, że jeszcze rano były zaryglowane. Lena poczuła dreszcz. W środku panowała przejmująca cisza, zakłócana tylko szeleszczeniem liści wpadających przez rozbite okna. Po ścianach snuły się cienie rzucane światłem latarek.
Na peronie widać było pozostałości po dawnych ławkach i rozbity zegar, zatrzymany o 3:33. Na ścianie ktoś namalował krzywe litery, których nie dało się odczytać. Igor zauważył je pierwszy.
– Ej, patrzcie na to! – szepnął. Lena przyjrzała się bliżej – farba musiała być świeża, bo wciąż czuć było jej charakterystyczny, gryzący zapach.
– Przecież tu podobno nikt nie przychodzi – mruknęła.
Maks, chcąc dodać otuchy sobie i przyjaciołom, żartobliwie zaproponował:
– No dobra, robimy rundkę po stacji i wracamy, zanim zdążą nas zjeść duchy, okej?
Przemieszczali się powoli po kolejnych pomieszczeniach. Nagle, za jedną z drzwi w głębi korytarza, usłyszeli ciche stukanie, jakby coś lub ktoś uderzał w szybę. Lena zatrzymała się i zamarła. W tym samym momencie światło latarki Maksa padło na szybę w bocznym oknie. Po drugiej stronie, na nieoświetlonym peronie, majaczyła ciemna sylwetka, której nie powinno tam być.
Przyjaciele wstrzymali oddech. Igor poczuł, jak serce zaczyna mu walić coraz szybciej. Cień poruszył się, po czym zniknął, jakby rozpłynął się w powietrzu. Zapanowała głucha cisza. Na zewnątrz rozległ się przeciągły, niepokojący dźwięk, przypominający pisk szyn...
Lena już miała coś powiedzieć, kiedy nagle w ciemności rozległy się kolejne odgłosy, a gdzieś w głębi budynku zaczęły migać światła. Wszyscy spojrzeli na siebie szeroko otwartymi oczami i zrozumieli, że nie są tu sami.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?