Międzyświaty Zosi
Zosia od zawsze lubiła spędzać czas sama, włócząc się po zakamarkach starego miasta. Jej rówieśnicy narzekali na nudę, ale ona potrafiła znaleźć coś interesującego nawet w najzwyklejszym zaułku. Pewnego szarego popołudnia, gdy wiatr przewracał stosy liści na brukowanych uliczkach, Zosia dostrzegła szyld, którego nigdy wcześniej nie widziała. Skromny napis głosił: „Księgarnia Za Rogiem – Książki, które zmieniają świat”.
Zaintrygowana, pchnęła ciężkie, drewniane drzwi. Wnętrze było ciemniejsze, niż się spodziewała, pachniało kurzem i cynamonem. Światło sączyło się przez kolorowe witraże, tworząc mozaikę na podłodze. Za ladą siedział właściciel – drobny staruszek o błyszczących oczach.
– Witaj, Zosiu – powiedział spokojnie, jakby znali się od lat.
Przez moment poczuła dreszcz na plecach. Skąd znał jej imię? Chciała zapytać, ale coś ją powstrzymało. Przesunęła palcami po półkach pełnych oprawionych w skórę tomów z tytułami w wymyślnych językach. Jeden z nich wyglądał inaczej niż reszta: nie miał żadnego tytułu, a okładka była pokryta wypukłymi, srebrnymi znakami.
Staruszek uśmiechnął się, gdy Zosia położyła na nim rękę. – Tylko wybrani mogą otworzyć tę książkę. Spróbuj.
Dłoń Zosi leciutko zadrżała, ale podniosła tom i otworzyła na losowej stronie. W tej samej chwili światło w księgarni jakby pociemniało, a wokół niej rozległ się cichy szelest. Litery na stronie zaczęły wirować, tworząc pulsującą spiralę, która powoli rozciągała się poza kartki, aż wciągnęła ją w siebie.
Ocknęła się leżąc w zupełnie innym miejscu. Nad głową miała fioletowe niebo, po którym szybowały błyszczące, srebrne ptaki. Drzewa wokół miały liście większe od jej dłoni, a powietrze robiło się gęste od obcych, słodkich zapachów. U jej stóp rozpościerała się ścieżka z niebieskich kamieni, prowadząca do odległego, złotego miasta na horyzoncie.
Nagle zza jednego z drzew wysunęła się postać – chłopak mniej więcej w jej wieku, z dziwnie błyszczącymi oczami i skórą pokrytą wzorami, jakby namalowanymi przez cień. Uniósł dłoń na powitanie, a w jego głosie zabrzmiało coś znajomego i obcego jednocześnie:
– Wreszcie przybyłaś. Czekamy na ciebie od dawna.
W tej chwili rozległ się potężny ryk, a ziemia pod jej stopami zadrżała. Zosia spojrzała w stronę dźwięku – coś potężnego zbliżało się z głębi lasu, a złote miasto zaczynało ginąć za mgłą…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?