Miasto pod neonami
Gdy tylko słońce schowało się za szklanymi wieżowcami Neo-Warszawy, miasto rozbłysło tysiącem neonowych świateł. Lena zawsze uwielbiała ten widok. Było coś hipnotyzującego w tych barwach – róż, kobalt i indygowy błękit mrugały, odbijając się w kałużach na chodnikach. To właśnie tu, w dzielnicy Zeta, wszystko się zmieniło.
Siedziała na dachu starego bloku, zawieszonego gdzieś pomiędzy światem zwykłym a tym, do którego ostatnio zaczęła coraz częściej przynależeć. Miała na sobie czarną bluzę, która pozwalała jej mieszać się z cieniami, i glany, których nie zamieniłaby na żadne inne buty. Dłońmi ściskała metalową barierkę, a pod palcami czuła dreszcz energii, jakby stal była nagrzana od środka.
Przez ostatnie dwa tygodnie wszystko wydawało się inne. Telefon przestawał działać, kiedy wpadała w zły nastrój. Czasem wystarczyło, że na kogoś spojrzała, a w jego oczach pojawiał się cień, jakby próbował sobie przypomnieć coś, co właśnie umknęło.
Od kiedy podczas kłótni z matką lampa w kuchni rozpadła się na dziesiątki kawałeczków bez dotykania jej, Lena domyślała się, że nie jest już tą samą osobą. Ale gdzie się zgłosić, kiedy nie możesz ufać nawet własnym myślom? Kiedy zapytała swojego najlepszego przyjaciela, Janka, czy zauważył u niej coś dziwnego, spojrzał na nią, wzruszył ramionami i po prostu zmienił temat.
W tę szczególną noc Lena nie mogła już dłużej udawać, że wszystko jest w porządku. Spojrzała na centrum miasta, gdzie światła wykwitały pulsującym rytmem, i poczuła, jak serce zaczyna jej walić coraz szybciej. W oddali, tuż nad panoramą wieżowców, ktoś unosił się w powietrzu. Ciemna sylwetka, niemal przezroczysta – widziała ją tylko ona. Lena mimowolnie zacisnęła pięści i poczuła, jak powietrze wokół niej zgęstniało, jakby miało zaraz eksplodować od elektryczności.
Czy to możliwe, że ktoś jeszcze...?
Nagle dach drgnął, jakby ktoś przeskoczył za nią przez barierkę. Lena odwróciła się gwałtownie, gotowa do walki lub ucieczki. W cieniu stał chłopak w zielonym płaszczu, z niebieskim światłem migoczącym pod skórą. Jego oczy spoczęły na niej z niepokojącą pewnością siebie.
– Wreszcie cię znalazłem – powiedział cicho.
Lena poczuła, jak świat wokół niej zamiera. Za jej plecami neonowe miasto tańczyło swoim rytmem, nieświadome, że właśnie tej nocy – na krawędzi zwykłego i niezwykłego – podjęła decyzję, która mogła zmienić wszystko. Chłopak zrobił krok w jej stronę, a powietrze jeszcze bardziej zgęstniało...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?