Kłopoty na szkolnym poddaszu
Był wtorkowy wieczór, kiedy Karolina, Michał i Kuba postanowili zostać po lekcjach i spróbować naprawić szkolną scenę przed wielkim występem. Szkoła nr 47, monumentalny gmach przy ulicy Klonowej, po godzinach zamieniała się w istny labirynt cichych korytarzy i zamkniętych drzwi.
Ostatnie promienie słońca wpadały przez brudne okna sali teatralnej, odbijając się od warstw kurzu, które unosiły się wszędzie niczym duchy dawnych szkolnych przedstawień. Karolina z entuzjazmem wymachiwała młotkiem, udając, że jest właścicielką nowatorskiej firmy remontowej, podczas gdy Michał i Kuba spierali się, kto pierwszy poślizgnie się na rozlanym napoju energetycznym z próby.
– Naprawdę uważasz, że poddasze może być nawiedzone? – zapytał Michał, mrugając do Karoliny.
– Nie nawiedzone, tylko tajemnicze! – poprawiła ją z uśmiechem, pokazując znalezisko: starą, zardzewiałą klamkę znalezioną pod sceną. Na klamce widniały wygrawerowane dziwne inicjały: "P.S.Z.".
Nie minęła chwila, gdy usłyszeli ciche stukanie nad głową. Kuba, jak to Kuba, rzucił:
– Pewnie szczur. Albo duch starego woźnego! Słyszałem, że potrafił biegać szybciej niż niejeden uczeń na sprawdzianie.
Zamiast się wystraszyć, cała trójka poczuła przypływ ekscytacji. Michał odnalazł w kącie ledwo widoczne schody prowadzące na szkolne poddasze. Po cichu, z latarką z telefonu i głową pełną nierealnych teorii spiskowych, wdrapali się na górę.
Miejsce okazało się jeszcze bardziej dziwaczne, niż przypuszczali. Z sufitu zwisały stare plakaty szkolnych eventów, a na środku podłogi leżała ogromna walizka. Wokół rozsypane były puzzle przedstawiające dyrektora szkoły w stroju pirata. Michał parsknął śmiechem, widząc dyrektora z papugą na ramieniu.
– Tylko żeby nie znalazło się tu coś bardziej żenującego… – zażartowała Karolina.
Nim zdążyli zajrzeć do walizki, rozległ się nagły rumor z drugiego końca poddasza. Światło latarki zatańczyło na starym portrecie dyrektora, a zza szafy wyjrzała… postać w cylindrze i z ogromnym sztucznym wąsem.
Ich oczy rozszerzyły się ze zdumienia. Czy to żart? Duch? Może tajemniczy wspólnik dyrektora? Lub… ktoś, kogo wcale nie powinni byli tu spotkać?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?