Hyperion 7: Ostatnia Stacja Ciszy
Przez panoramiczne okno przestrzeni głównego modułu badawczego Hyperion 7 widać było setki gwiazd, które wydawały się bliższe niż kiedykolwiek. Cała stacja, dryfująca w cieniu Saturna, sprawiała wrażenie zapomnianej przez czas. Jednak dla Alicji, liderki ekipy młodych naukowców, była to najbardziej ekscytująca misja w jej 17-letnim życiu.
Po miesiącach szkolenia w Akademii Międzyplanetarnej, zostali wybrani do przeprowadzenia pierwszego rozpoznania na Hyperion 7 od czasu, gdy stację oficjalnie zamknięto. Powód? Oficjalnie "usterka techniczna". W rzeczywistości odcięto ją od reszty floty po nieznanym wypadku.
Zespół był niewielki: Alicja, zafascynowana obcymi ekosystemami biolog; Erik, genialny programista; Lena, specjalistka od inżynierii i systemów podtrzymywania życia, oraz Samuel, pilot. Każdy z nich miał własny powód, dla którego zgodził się uczestniczyć w tej misji – choć nikt nie spodziewał się, że już po pierwszym dniu trafią na coś, co wykraczało poza standardowe procedury eksploracji.
Po wyjściu ze śluzy powietrznej Lena zauważyła, że panele kontrolne na głównym korytarzu pulsują dziwnym, niebieskim światłem. Nie powinny. Zasilanie awaryjne miało zasilać jedynie centrale komunikacyjne. Erik natychmiast połączył się z terminalem – system odrzucał wszelkie próby zalogowania się, jakby miał własną wolę. Samuel tymczasem zaniepokojony obserwował schodzącą w dół windę – nie uruchamiali jej, a mimo to kabina bardzo powoli zsuwała się na niższe pokłady.
Alicja przełknęła ślinę. "Ktoś tu jest?" – rzuciła przez komunikator, nie oczekując odpowiedzi. Za jej plecami Lena ścisnęła w dłoni narzędzie wielofunkcyjne. Ciszę przerwał szum systemu wentylacyjnego – i coś jeszcze: ledwo słyszalny, rytmiczny dźwięk przypominający bicie serca.
W tym samym momencie Erik otrzymał komunikat. Na ekranie pojawiła się sekwencja znaków, których nikt z zespołu nie potrafił od razu zidentyfikować. Ciąg zer i jedynek układał się w powtarzalny wzór. Im dłużej Erik się wpatrywał, tym bardziej wydawało mu się, że za tym musi kryć się ukryty przekaz.
"Nie jesteśmy tu sami" – wyszeptała Lena. Winda zatrzymała się z cichym sykiem. Drzwi powoli się rozsunęły. W ich świetle, na końcu korytarza, pojawiła się sylwetka.
Zespół zamarł. Nikt nie wiedział, co lub kto wyjdzie z cienia.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?