Hela i chichoczący plecak
Rano w przedszkolu pachniało naleśnikami z cukrem. Hela miała plecak w zielone kropki. Plecak czasem chichotał, jak mały chomik. Hela szeptała: „Ciii, to jest tajemnica”. Pani Basia dmuchała w gwizdek na poranny krąg. Potem coś zaburczało prosto z plecaka Heli. Plecak podskoczył i przewrócił pudełko z kredkami.
Hela zajrzała do środka, bardzo ostrożnie. Wyjęła banana, gumowego kurczaka i jedną skarpetkę. Ktoś przebrał banana za telefon i dzwonił. — Halo? — szepnęła Hela do banana. Z plecaka dobył się też cichy gulgot. Nagle gwizdek pani Basi zaczął piszczeć w środku. Plecak drgnął i połknął go jednym klapsem. Dzieci pisnęły, a pani Basia cmoknęła. — Oddaj gwizdek, ty figlarzu — rzekła.
Hela objęła plecak i poczuła lekkie drżenie. Zamek poruszył się, jakby mrugał do niej. W środku coś zaszurało i cicho zachichotało. — Gotowa? — szepnął plecak, bardzo wyraźnie. Hela nabrała tchu i chwyciła zamek. Wszyscy pochylili się blisko, nawet pani Basia. Hela pociągnęła, a w środku błysnęło...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?