Gwiezdny Kwarantanna
W przestrzeni kosmicznej czas płynął inaczej, ale Zosia i tak miała wrażenie, że minęła cała wieczność, odkąd ich szkolna kapsuła badawcza przestała odpowiadać na sygnały bazy. Nie była tu sama. Obok niej siedzieli Karol i Lena, jej koledzy z zaawansowanego programu astronomicznego. Ich zadaniem było zebranie próbek pyłu kosmicznego z pasa asteroid, lecz zupełnie nieplanowany kurs wyniósł ich na orbitę wokół nieznanej, fioletowo-zielonej planety.
Przez iluminator widać było morze chmur, które wirowały leniwie na tle czarniejącego kosmosu. Nawet najbardziej ekscentryczny nauczyciel fizyki nie wspominał o planecie przypominającej olbrzymią szklaną kulę, otoczoną jasnymi pierścieniami. Nadzieja na szybki powrót do macierzystego statku topniała z każdą chwilą.
– Czy ktoś wrzucał tu instrukcję obsługi uwięzionej kapsuły? – Karol rzucił półżartem, próbując odciągnąć od siebie niepokój.
Lena zignorowała dowcip, ściskając w dłoni tableta. – Bez kontaktu z bazą… ile mamy tlenu? – zapytała, wpatrując się w ekran.
– Na 48 godzin – odpowiedziała Zosia, spoglądając na migające wskaźniki. – Ale jeśli wejdziemy w atmosferę planety bez kontroli…
Karol przeszedł na tył kapsuły, gdzie przez panoramiczne okno można było zobaczyć rozciągające się w dole pierścienie. W pewnym momencie w jednym z nich dostrzegł błysk, który zamigotał nienaturalnie jasno. Skinął na resztę ekipy.
– Zobaczcie to. Przysięgam, coś tam się rusza. – wskazał na jasny punkt, który zdawał się powoli zmieniać położenie.
Lena przełączyła tablet na tryb powiększenia obrazu. – To niemożliwe… To wygląda jak… budowla? Albo platforma? Przecież nikt tu nie powinien być.
Zosia poczuła dziwny dreszcz. Dotąd cała trójka przeżywała kosmos tylko przez ekrany i podręczniki, a teraz coś w nim naprawdę, niepokojąco się działo. W tej samej chwili kapsuła zatrzęsła się, jakby coś jej dotknęło z zewnątrz. Systemy ostrzegawcze zapiszczały, a atmosferyczne światło z zewnątrz zamigotało na purpurowo.
Karol nie mógł oderwać wzroku od platformy, która szybko się powiększała, jakby nieznana siła przyciągała kapsułę w jej kierunku. Zosia wcisnęła alarm awaryjny, choć miała świadomość, że ich sygnał raczej nigdzie nie dotrze.
Nagle w panelu komunikacyjnym pojawił się niezidentyfikowany sygnał. Krótkie impulsy, powtarzające się w regularnych odstępach. Lena spojrzała na pozostałych z rosnącym niepokojem.
– Ktoś… albo coś… próbuje się z nami skontaktować – wyszeptała.
W tej chwili kapsuła zaczęła się obracać, a nieznana moc ściągała ich coraz bliżej platformy na pierścieniu. Ekrany zadrżały od kolejnej serii impulsów. Troje nastolatków patrzyło po sobie w milczeniu, gotowi na to, co mogło czekać ich poza bezpiecznymi szybami kapsuły…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?