Granatowa Cisza
Stacja Granatowa leżała na skraju miasta, od lat nieużywana. Tylko stare lampy rzucały żółte światło na popękany beton, gdy Ewa, Kuba i Patryk po raz pierwszy zdecydowali się przyjść tu nocą. Siedzieli na ławce, z daleka od siebie, każdy pogrążony w myślach, pozwalając, by cisza rozciągała się między nimi jak stara, zniszczona peleryna.
Zaczęło się niewinnie. Kuba rzucił: "A wy, czego się boicie najbardziej?". Ewa wzruszyła ramionami, patrząc gdzieś ponad szynami, jakby tam mogła znaleźć odpowiedź. Patryk milczał dłużej niż zwykle. Wiatr świszczał przez puste perony, a w oddali psy szczekały na coś, czego nie mogli zobaczyć.
W końcu Patryk odważył się powiedzieć: "Nie boję się samych potworów. Boję się, co się stanie, jeśli zostanę sam, gdy się pojawią". Słowa zawisły w powietrzu, zaskakująco prawdziwe. Nikt nie śmiał ich skomentować.
Wtedy, jakby na sygnał, na końcu peronu zapaliło się blade, niebieskie światło. Pulsowało powoli, zapraszając ich, by wstali, by poszli sprawdzić, co się tam dzieje. Kuba pierwszy zerwał się na równe nogi, udając odwagę, choć jego serce waliło jak szalone. Ewa i Patryk podążyli za nim, niosąc w sobie całą gamę emocji: ciekawość, lęk, ekscytację, żal i tęsknotę.
Im bliżej byli światła, tym wyraźniej czuli, że z każdym krokiem przybliżają się nie tylko do nieznanego źródła na peronie, ale też do granic samych siebie. Ich oddechy rysowały mglistą aurę w zimnym powietrzu, a echa kroków odbijały się od murów jak szeptane myśli. Granatowa cisza jakby gęstniała wokół nich, oplatając ich ramiona niewidzialną nicią.
W momencie, gdy zatrzymali się tuż przed światłem, ich spojrzenia skrzyżowały się. Każdy czuł, że zaraz wydarzy się coś, co odmieni ich na zawsze. Usłyszeli dziwny szmer...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?