Głos zza Szkła
Niecodzienne zmiany w mieście Łukowo zaczęły się, gdy Lena, 17-letnia pasjonatka architektury, natrafiła na zapomniane laboratorium na ostatnim piętrze opuszczonej politechniki. Gdyby nie burza, która przegnała ją z planowanego na wieczór szkicu mostu, pewnie nigdy nie zdecydowałaby się wejść do tego budynku. Jednak ulewa i fascynacja miejscami pełnymi historii zwyciężyły.
Laboratorium wyglądało, jakby czas zatrzymał się tu pół wieku temu – grube warstwy kurzu pokrywały eleganckie mierniki, olbrzymie linijki i stalowe cyrkle, a na półkach stały dziwaczne modele geometryczne, których przeznaczenia mogła się tylko domyślać. Lena nigdy nie widziała tylu narzędzi naraz, wszystkie zrobione z dbałością o najdrobniejszy detal.
Z jej plecaka dobiegł dźwięk powiadomienia. Otworzyła go, ale telefon — mimo włączonego trybu samolotowego — właśnie wyświetlił nowy komunikat: „Nie jesteś tu sama”. Zignorowała to, uznając za złośliwy figiel aplikacji pogodowej.
Przeszła w głąb sali i przetarła kurz z największej lunety na statywie. W pewnej chwili coś cicho zaszurało. Przysunęła się bliżej, gdy nagle rozległ się głos:
— Hej, ostrożniej, nie jestem już młoda — zaprotestował metaliczny instrument, którego dotknęła.
Lena cofnęła rękę, szeroko otwierając oczy. Po chwili odezwał się drugi głos, jakby z wnętrza ogromnego suwaka logarytmicznego:
— Przepraszam za niego. Niewiele tu rozrywek, od kiedy laboratorium zamknięto.
Dziewczyna zamarła z ręką w powietrzu. Próbowała sobie wmówić, że to tylko przewrażliwiony umysł po zbyt wielu godzinach bez snu. Ale głosy powtórzyły się, tym razem dołączając do nich cichutki śmiech z kąta sali, gdzie stała szklana menzurka.
Instrumenty nie tylko mówiły, ale rozpoznały w niej kogoś, kto potrafi ich słuchać. Z rozmowy wynikło, że od dziesięcioleci czekają na kogoś, kto pomoże im rozwiązać... coś, o czym z początku nie chcą mówić. Jedynie sugerują, że Lena jest im potrzebna i że nieprzypadkowo trafiła właśnie tutaj.
Gdy dziewczyna usiadła obok starego projektora, wokół niej zaczęły migać lampki na tablicy rozdzielczej. Naraz cała sala rozświetliła się pulsującym światłem. Drzwi, które jeszcze przed chwilą były niedomknięte, zamknęły się z hukiem na klucz. Lena zamarła, patrząc, jak jeden z cyrkli zaczyna samodzielnie rysować tajemniczą linię na opustoszałym biurku.
— Teraz ci coś pokażemy — powiedział głos zza szklanej menzurki.
W tej samej chwili lampy zgasły, a Lena poczuła dreszcz przebiegający jej kręgosłupem...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?