Gdy zapada kurtyna
Deszcz leniwie bębnił o dach starej hali na przedmieściach. Zaraz przed wejściem kłębił się tłum, przyciągnięty kolorowymi plakatami zapowiadającymi jeden wieczór – Nocny Cyrk Lunaris. Nad głowami migały lampiony, a zapach popcornu i waty cukrowej mieszał się z zapachem mokrego asfaltu.
Wśród gości stała grupa przyjaciół – Lena, Kuba, Zuza i Marek. To miał być ich pierwszy cyrk od lat, ale żadne z nich nie przyznało głośno, dlaczego coś ich tu ciągnie. Może chodziło o fascynację tajemnicą, może o obietnicę przygody – a może po prostu o chęć ucieczki od codzienności.
Wewnątrz sala rozbłysła światłami. W powietrzu fruwały akrobatki, a iluzjonista z włosami spiętymi w srebrny kucyk sprawiał, że przedmioty lewitowały tuż nad widownią. Klauni rozbawiali dzieci, choć kilku starszych widzów patrzyło na nich z lekkim niepokojem. Coś w tym miejscu było dziwnie ekscytujące, jakby powietrze pachniało nie tylko słodyczami, ale i sekretem.
Kiedy na arenie pojawili się bliźniacy – niepozorni, o jasnych oczach i identycznych gestach – Lena zauważyła, że Marek zbladł. "Znasz ich?" spytała szeptem, ale ten tylko pokręcił głową i wbił wzrok w arenę.
Pokaz zaczął się od zwykłych sztuczek, ale bliźniacy zaczęli wymieniać między sobą spojrzenia, jakby prowadzili cichą rozmowę. W samym środku popisu światła przygasły. Przez chwilę panowała cisza, potem rozległ się pojedynczy krzyk. Wśród wirujących reflektorów jeden z bliźniaków… zniknął. Po sekundzie zgasły wszystkie światła.
Gdy rozbłysły ponownie, druga połowa duetu również przepadła. Wśród tłumu narastał szmer wyraźnego niepokoju, a w powietrzu unosiło się pytanie – czy to jeszcze tylko pokaz, czy może zaczyna się coś, na co nikt nie był gotowy?
Zuza ścisnęła dłoń Leny. "Musimy odkryć, co tu się dzieje", wyszeptała, a Lena wiedziała już, że tej nocy granice między cyrkiem a rzeczywistością zostaną wymazane…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?