Echo w Starym Kinie
Szum liści przypominał szept, kiedy Anka, Marek i Damian ostrożnie przekraczali zardzewiałą bramę opuszczonego kina "Wrzos". Ciemne, zaniedbane mury kina od lat straszyły przechodniów, a lokalne legendy głosiły, że w środku mieszka coś, co powtarza każde słowo... ale z opóźnieniem i w zupełnie innej tonacji.
— Czuję się tu jak w filmie grozy — szepnęła Anka, ściskając mocniej latarkę.
— Bez przesady, duchy przecież nie istnieją — odpowiedział Marek, ale jego głos brzmiał mniej pewnie niż zwykle.
Damian, najodważniejszy z całej trójki, ruszył pierwszy, omijając porozrzucane po korytarzu bilety sprzed lat i potłuczone szkło. Pozostała dwójka podążyła za nim, a każdy ich krok odbijał się głuchym echem od ścian.
W końcu dotarli do sali numer 5, tej, o której krążyło najwięcej plotek. Według miejskiej legendy, ostatniego seansu w tej sali nikt nie dokończył, bo światła zgasły, a potem przez kilka minut w całym kinie rozbrzmiewało przerażające, ludzkie echo, powtarzające urywki zdań z filmu.
— Może powinniśmy wrócić... — Marek szepnął, ale Anka już otwierała ciężkie, skrzypiące drzwi.
Wewnątrz było ciemno jak w grobie. Tylko słabe światło latarki oświetlało rzędy obitych czerwonym aksamitem foteli. Ekran, porysowany i pokryty pajęczynami, górował nad salą niczym milczący świadek dawnych wydarzeń.
Nagle, gdzieś z końca sali, dobiegł ich cichy szmer. Potem znów cisza.
Anka odważyła się pójść w stronę ekranu. Przy każdym jej kroku pod stopami trzeszczały stare deski. Nagle Marek, który został w tyle, odwrócił się, bo był pewien, że poczuł na szyi powiew zimnego powietrza, jakby ktoś stał tuż za nim i szeptał jakieś niezrozumiałe słowa.
— Słyszeliście to? — wychrypiał.
W tym momencie z głośników, które nie były podłączone do prądu, popłynął nagle dziwny dźwięk — niewyraźne powtarzanie ostatnich ich słów, ale zniekształcone, głębokie i coraz głośniejsze.
Przyjaciele spojrzeli na siebie ze strachem. Drzwi za nimi zatrzasnęły się same z przeraźliwym hukiem, a echo ich imion rozbrzmiało w całej sali, mieszając się z tajemniczym, nieznanym głosem, który powoli zaczynał mówić coś, czego żadne z nich nie rozumiało...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?