Echo Przyszłości: Klub Chrononautów
Miasto Novigród miało swoje sekrety, ale największy z nich krył się w upiornie cichym, opuszczonym obserwatorium na wzgórzu. To miejsce, budzące dreszcz nawet w słoneczne dni, od zawsze przyciągało śmiałków szukających wrażeń. Ale tylko nieliczni odwiedzali je po zmroku.
W czerwcowy wieczór czterech przyjaciół – Lena, Adaś, Hubert i Maks – zebrało się pod bramą obserwatorium. Światło latarki Huberta tańczyło na starym kamieniu, gdy przesunął ją po wyblakłym napisie: „Instytut Badań Temporalnych. Rok 1912”.
– Serio, to tylko stara legenda – westchnął Maks. – Nic tu nie znajdziemy.
– Albo właśnie znajdziemy coś, czego nikt wcześniej nie widział – odpowiedziała Lena, zerkając na rdzewiejące drzwi.
Po chwili deliberacji weszli do wnętrza. Z sufitu zwisały pajęczyny, pod stopami chrzęściło szkło. Nagle Adaś natknął się na metalowy panel ukryty pod grubą warstwą pyłu. Przesunął dłoń i… panel rozbłysnął bladym światłem. Na powierzchni pojawiły się migające symbole i niezrozumiałe liczby.
– To chyba komputer, stary komputer! – zauważył Adaś z ekscytacją.
– Ale jakim cudem działa po tylu latach? – wyszeptała Lena.
Nie wiedzieli, że uruchamiają coś znacznie więcej. W jednej chwili powietrze zgęstniało, wszechobecna cisza została przerwana przez niski, mechaniczny dźwięk. Drzwi zamknęły się z hukiem. Z wnęki wydobył się wir świetlistych linii, które oplotły przyjaciół. Czuli się, jakby ich ciała stawały się lekkie, unosiły się w powietrzu, a jednocześnie wszystko wokół wiruje z szaloną prędkością.
Kiedy wreszcie opadli z powrotem na stały grunt, zorientowali się, że otoczenie zmieniło się nie do poznania. Wokół obserwatorium rosły młode drzewa, wszędzie widać było świeże budynki i elegancko ubranych ludzi. U podnóża wzgórza majaczyły automobile niczym z dawnych filmów. Z radia przy sąsiedniej ławce sączył się jazz.
– Czy my… właśnie przenieśliśmy się w czasie? – zapytał cicho Hubert.
– To niemożliwe – wyjąkał Maks, ale widok za oknem przeczył jego słowom.
Przyjaciele rozejrzeli się i ujrzeli tajemniczą postać w cylindrze, która uważnie im się przyglądała z odległości kilku metrów. W dłoni trzymała notatnik i coś zaciekle w nim zapisywała. Gdy ich spojrzenia się spotkały, nieznajomy kiwnął głową i dał znak, by za nim podążyli.
Zanim ktokolwiek zdążył zareagować, wokół nich rozległ się dźwięk syren policyjnych, a przez megafon ktoś wykrzykiwał rozkazy…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?