Echo Gwiezdnej Mgławicy
Gdy statek Solaris-5 opuścił orbitę Saturna, załoga czuła napięcie, które pojawia się tylko wtedy, gdy ziemska rzeczywistość zostaje daleko za horyzontem. Było ich pięcioro – kapitan Lena Kowalczyk, niepokorny inżynier Darek, idealistyczna astrobiolożka Yuna, spokojny pilot Marek i milczący astrofizyk Tom.
Dni upływały na rutynowych eksperymentach i obserwacjach gwiezdnych zjawisk, aż pewnej nocy czujniki wychwyciły coś niezwykłego: sygnał radiowy, którego częstotliwość nie pasowała do żadnej znanej formy komunikacji. Przypominał skrzek ptaka zmieszany z szumem lodowatej mgławicy.
– To musi być błąd – mruknął Darek, spojrzawszy na falującą linię na ekranie. – Albo ktoś bardzo się bawi kosmicznym żartem.
Yuna natychmiast odparła: – Ale falowy profil jest zbyt regularny jak na przypadkowy szum. To coś... celowe. Może inna cywilizacja?
Solaris-5 zbliżył się do źródła sygnału. Za iluminatorem rozciągała się przepiękna Niebieska Mgławica. Jej eteryczne światło przenikało wnętrze statku, rzucając fantastyczne cienie na ściany laboratoriów. Sygnał nasilał się. Tom wyłapywał kolejne jego warstwy – niektóre matematycznie uporządkowane, inne kompletnie chaotyczne.
Wszyscy zbiegli się do głównego kokpitu. Na ekranach pojawił się obraz: z mgławicy wyłaniały się ciemne, migotliwe kształty. Lena przełknęła ślinę. – To nie może być... to żyje?
– Odbieram odpowiedź – Marek wyszeptał, analizując rosnący strumień danych. – Ktoś... coś odpowiada naszym sygnałom. Uwielbia liczbę pi. Zmienia ją, jak gdyby... bawiło się z nami.
Wtem całą kabiną wstrząsnął pulsujący błysk. Systemy statku zaczęły wariować. Drzwi do śluzy otworzyły się samoistnie. Głos syntezatora zadrżał:
– Nie zbliżajcie się... To nie jest miejsce dla ludzi.
Załoga Solaris-5 spojrzała po sobie. W migotliwych smugach mgławicy majaczyła sylwetka, jakby zbudowana ze światła i cienia. Czekała, aż podejmą decyzję...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?