Echo Burzy nad Północą
Morze szumiało, rozbijając się o brzeg jakby rozmawiało z niebem. Nad wyspą Skjoldung broczyło świtem, a mgła snuła się leniwie między klifami. Sigurd opierał się o maszt drakkara, czując mrowienie w palcach. To nie był zwykły dzień — cała wioska wiedziała, że wyprawa, na którą miał wyruszyć z przyjaciółmi, zmieni wszystko.
Na pokładzie z Sigurdem byli jeszcze Astrid, córka kowala, która nigdy nie opuszczała domu bez swojego sztyletu, oraz Grim, syn rybaka, znany z niewyparzonego języka i daru do opowieści. Każde z nich miało 17 lat i serca pełne głodu przygód, lecz żadne nie wiedziało, co kryje się za linią horyzontu. Wioska od tygodni żyła wiadomościami o niezwykłym świetle, które rozbłysło nad północną wyspą. Nikt nie miał odwagi sprawdzić, co je spowodowało — poza tą trójką.
Kiedy słońce stanęło wysoko, a Skjoldung zniknęło za ich plecami, fale zaczęły bić coraz mocniej, a wokół łodzi pojawiły się dzikie mewy, które krążyły nad nimi jak zwiastuny czegoś nieznanego. Grim zażartował, że mewy to dusze wojowników, które strzegą tajemnic morza, ale Astrid tylko wzruszyła ramionami i jeszcze mocniej ścisnęła sznur wokół rękojeści swojego sztyletu.
Nadciągała burza. Sigurd z trudem odróżniał granicę pomiędzy morzem a niebem — obie płaszczyzny srożyły się wściekle granatem i szarością. Przez parę godzin walczyli z wiatrem, aż w końcu na horyzoncie zamajaczył im ciemny ląd. To musiała być północna wyspa, cel ich podróży. Ale kiedy zbliżyli się do brzegu, okazało się, że to nie jest zwykła skała. Z morza wystawały dziwne, olbrzymie konstrukcje z kamienia — wyglądające, jakby zostały tu postawione przez kogoś bardzo dawno temu.
Astrid wyskoczyła pierwsza na brzeg, czujna jak zawsze, a za nią podążyli Sigurd i Grim. Kamienie były pokryte dziwnymi znakami, których nie widzieli nigdy wcześniej, nawet w ojcowskich sagach. Gdy Grim przesunął dłonią po jednym z nich, powietrze wokół zatrzęsło się, a głuchy dźwięk przeciął ciszę.
"Co to było?" — wyszeptała Astrid, patrząc na trzęsącą się ziemię.
W tym momencie gęsta mgła opadła na nich z nagłą siłą, a z wnętrza kamiennych kręgów wyłoniła się postać, której nie sposób było rozpoznać w mlecznej zasłonie. Sigurd sięgnął po swój topór, serce waliło mu jak młot. Czy wrócą do domu z nową wiedzą, czy też staną się kolejną legendą opowiadaną przy ognisku przez długie zimowe noce? Wszystko miało się rozstrzygnąć za chwilę, której nie mogli już uniknąć.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?