Czwartkowe lustro na poddaszu
Lena miała plan – po kilku latach mieszkania w swoim małym, krakowskim mieszkaniu uznała, że czas na zmiany. Rozsunęła regał, przestawiła kanapę pod okno, a potem zabrała się za nieco zapomniane poddasze. Stare kartony, wyblakłe płótna, kilka krzeseł z czasów studenckich – wszystko pachniało kurzem i przeszłością.
Za jednym ze starych pudel ukrywało się coś jeszcze. Lustro. Wyglądało na zupełnie zwyczajne, jakby mogło stać w pokoju każdego, kto choć trochę lubi starocie. Obramowanie z ciemnego drewna, pożółkła tafla. Lena postanowiła odświeżyć je i dać mu drugie życie – przecież nowe miejsce zawsze potrzebuje odrobiny magii.
Kiedy przeniosła lustro do salonu i otarła z niego kurz, zauważyła dziwną rysę biegnącą przez sam środek tafli. Przesunęła po niej palcem, a wtedy coś wydawało się lekko zadrżeć w powietrzu. W odbiciu, przez ułamek sekundy, zobaczyła nie tylko siebie, ale też... inny pokój. Światło wpadało tam przez ogromne, wysokie okno, a na parapecie stały przedziwne kwiaty, jakich nigdy nie widziała.
Lena zmrużyła oczy. Spojrzała znowu – już tylko jej własne odbicie patrzyło z powrotem. "Przewidziało mi się,” zaśmiała się. Ale kiedy przesunęła lustro pod innym kątem, kątem oka znów zobaczyła migotliwy cień. Przez następne dni zaczęła bacznie je obserwować.
W czwartkowy wieczór, kiedy wróciła po długim dniu pracy, w mieszkaniu panowała cisza. Lena zaparzyła sobie herbatę i usiadła naprzeciwko lustra. Wpatrywała się w taflę przez dłuższą chwilę. Nagle, tafla zadrżała. Na sekundę zrobiła się całkiem czarna, po czym pojawiło się w niej coś, co wyglądało na drzwi. Zza nich dobiegało przytłumione światło i cichy, niepokojący szept, którego nie potrafiła rozpoznać.
Serce zaczęło bić jej szybciej, a w głowie pojawiły się pytania: Czy powinna się zbliżyć? Czy to bezpieczne? I kim – albo czym – był cień, który przesunął się tuż za drzwiami?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?