Cyrk Niewidzialnej Liny
Ostatnia lekcja w czwartek ciągnęła się w nieskończoność. Nikt nie słuchał już nauczycielki biologii – myśli wszystkich krążyły wokół jednego tematu: cyrk. Na końcu boiska, pod osłoną mgły, z dnia na dzień wyrosły kolorowe namioty z logiem srebrnej liny, wijącej się w kształt litery "S".
Lena wpatrywała się przez szybę, ledwo zwracając uwagę na notatki. Kuba, który zwykle grał pod ławką na smartfonie, tym razem zainicjował szeptaną burzę mózgów:
– Mówisz, że nikt nie widział, jak oni przyjechali?
– Nikt. Po prostu… byli. – Lena wzruszyła ramionami, nie odrywając wzroku od dziwacznych, lśniących flag.
Po szkole boisko przypominało ul. Ludzie w różnym wieku ustawiali się w kolejkę, lecz bilety sprzedawano tylko pierwszym stu osobom. Plotka głosiła, że magiczna liczba stu to nie przypadek, a każdy widz opuszczał namiot trochę inny, niż wchodził.
Lena i Kuba nie mieli biletów, ale nie zamierzali odpuścić. Czekali do zmierzchu, chowając się za stosem starych materacy. Nagle światła w namiocie przygasły, a cyrk zaczął rozbrzmiewać nieziemską muzyką. Przez szparę w płachcie zauważyli sylwetkę artystki balansującej na niewidzialnej linie – powietrze wokół niej wirowało, a cienie na ścianach przybierały kształty zwierząt, jakby zaraz miały ożyć.
Nagle poczuli coś dziwnego – powiew chłodu, zapach ozonu i… krótkie migotanie powietrza tuż obok. Za ich plecami mignął cień. Kuba ścisnął dłoń Leny i szepnął:
– Widzisz to?
Z mroku wyłoniła się postać – wysoki mężczyzna w kapeluszu z szerokim rondem, jego oczy lśniły nienaturalnym światłem. Usta w półuśmiechu wyszeptały:
– Zgubiliście się? A może… szukacie odpowiedzi?
W tej samej chwili, z wnętrza areny dobiegł przeraźliwy, choć melodyjny śmiech. Lena spojrzała na Kubę, a ich serca zaczęły bić szybciej. Nie byli już widzami – cyrk zaprosił ich do środka, a to, co miało się wydarzyć, mogło zmienić ich życie raz na zawsze...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?