Cisza nad Jeziorem Cis
Gęsta, mglista noc osnuwała jezioro Cis, a woda była czarna jak atrament. Licealiści z klasy IIc – Lena, Michał, Patryk i Zoe – rozbili dwa namioty tuż przy brzegu. To miała być zwykła noc pod namiotem – żarty, gitara, snucie opowieści. Jednak od samego początku coś w powietrzu było nie tak.
– Macie wrażenie, że ktoś nas obserwuje? – zapytała pół żartem Lena, zerkając na ciemny las przy jeziorze. Cisza wokół była gęsta, przerywana tylko pluskiem wody i szelestem liści.
Patryk się roześmiał, ale Michał skwitował: – Powiedzcie to mnie, który musiał iść po drewno w głąb lasu. Przysięgam, że słyszałem, jak ktoś powtarzał moje imię, ale nikogo tam nie było.
Zoe, która z pozoru bała się najmniej, teraz ścisnęła rękaw bluzy. – Lepiej nie drażnijcie tej okolicy. Nie czytaliście tej lokalnej historii o tonących łodziach? Podobno nocą łódki same wypływają na środek jeziora, nawet jeśli są wyciągnięte na brzeg.
– Serio? To pewnie wiatr – odparła Lena, starając się brzmieć racjonalnie, choć jej głos zadrżał. Przez chwilę nikt nie mówił.
Nagle coś zachrobotało tuż przy ich namiotach. Patryk poderwał się z koca, Lena wstrzymała oddech. Zoe nachyliła się i szepnęła: – Słyszeliście?
Chrobot powtórzył się, tym razem bliżej. Michał sięgnął po latarkę, ale światło było słabe, jakby bateria nagle się wyładowywała. W tej właśnie chwili ich własny ponton, który zostawili wysoko na piasku, zaczął wolno przesuwać się w stronę jeziora, zostawiając po sobie wyraźny ślad w mokrym piasku.
– To niemożliwe… – szepnęła Lena, wpatrując się w poruszający się ponton.
Ciemność nad jeziorem pogłębiła się, powietrze zrobiło się ciężkie, a wokół namiotów rozległ się niespodziewanie cichy, metaliczny dźwięk. Wszyscy wstrzymali oddech, gdy z wody, dosłownie na kilka metrów od brzegu, wyłonił się…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?