Cienie pod Mostem Milczenia
Późne popołudnie nad rzeką było pełne ciężkiego, burzowego powietrza. Kacper, Lena i Wojtek spotkali się przy starym Moście Milczenia, miejscu owianym plotkami, że ponoć nocą można tam usłyszeć własne myśli na głos. Było to miejsce, gdzie nikt z ich rówieśników nie chodził bez powodu. Kacper miał dziś jednak właśnie powód – serce bolało go po kłótni z ojcem, a Wojtek z opuszczoną głową szurał butami po żwirze, myśląc o kolejnym rozstaniu swoich rodziców. Lena, zwykle pogodna, patrzyła na świat z pozornym spokojem, choć jej dłoń drżała lekko, ukryta w kieszeni kurtki.
"Co, boicie się?" – rzucił Kacper z wymuszonym uśmiechem, próbując rozładować napięcie. Most, zardzewiały i pokryty bluszczem, zdawał się śledzić ich wzrokiem. Pod nim, zamiast zwykłego szumu rzeki, było dziś jakieś dziwne echo, jakby rzeka szeptała cudzymi głosami.
"Kacper, zobacz to!" – Lena wskazała ciemną wnękę w podporze. Zajrzała pierwsza, chłopcy ruszyli za nią. W środku pachniało mokrym mchem i rdzą. Ale największe wrażenie zrobiły na nich cienie – niezupełnie ich własne. Te cienie miały dziwne kształty, pulsowały, zmieniały się. Jeden z nich był cały z falujących linii, jakby czuł niepokój. Drugi kurczył się i rósł, jakby łkał. Trzeci rozbłysnął czerwoną plamą, jak gniew, który nie znalazł ujścia.
Lena wyciągnęła rękę i cień poruszył się, dotykając jej palców. Poczuła zimny dreszcz i w tym momencie wszyscy troje usłyszeli swoje własne głosy, powtarzające najbardziej skryte obawy, ale nie w myślach – głosy odbijały się po wnęce, mieszając się z dźwiękiem płynącej wody. Każdy z nich zamarł, spoglądając na siebie z przerażeniem, gdy jeden z cieni nagle oderwał się od ściany i wolno pełzł w ich stronę.
Wtedy usłyszeli kroki tuż nad mostem. Ktoś jeszcze zbliżał się do tajemniczego miejsca, a cienie zaczęły się poruszać szybciej, zmierzając prosto ku nim...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?