Cienie na orbicie Cygnusa
Gwiazdy za panoramicznym oknem błyszczały zimnym światłem, odbijając się w chromowanym panelu sterowni. Komandor Livia Jarosz siedziała w milczeniu, analizując najnowsze odczyty z czujników. Była czwarta nad ranem standardowego czasu stacji, a reszta załogi pochrapywała w swoich kapsułach snu. Ciszę przerwał tylko delikatny szelest, gdy jej asystent, Lucan, wszedł do sterowni z kubkiem parującej kawy.
— Coś się dzieje? — zapytał, siadając obok.
Livia nie odpowiedziała od razu, wpatrzona w migający na ekranie sygnał. — Otrzymujemy transmisję. Słabą, nieregularną, ale... — urwała, przybliżając palcami częstotliwość. — To nie jest kod, który znamy.
Lucan zmarszczył brwi. — Cywilna? Wojskowa? Sztuczna?
— Nie wiem. Ale źródło znajduje się tuż za granicą pola grawitacyjnego planety. Między orbitalnymi śmieciami. — Przybliżyła obraz z kamery zewnętrznej.
Na wyświetlaczu pojawił się ciemny kształt, prawie niewidoczny na tle gwiazd. Jego powierzchnia była dziwnie matowa, jakby pochłaniała światło. Gładka, pozbawiona znaków, nieregularna... Zdawało się, że obiekt pulsuje – raz zbliżał się do stacji, raz oddalał.
— Powinniśmy obudzić resztę. — Lucan próbował ukryć nerwowość.
— Jeszcze nie. — Livia spojrzała na niego szybko. — Wysłaliśmy już sygnał powitalny. Czekamy na reakcję.
W tej chwili rozległ się sygnał alarmowy. Oświetlenie w sterowni zgasło, zastąpione przez pulsujące czerwone światło awaryjne. Główny komputer wyświetlił komunikat: „NIEZNANY OBIEKT UZYSKAŁ DOSTĘP DO SYSTEMÓW STACJI”.
Livia i Lucan wymienili przerażone spojrzenia. Nagle głośniki zaskrzeczały, a z nich popłynął ten sam dziwny, nieregularny sygnał. Zanim zdążyli zareagować, drzwi sterowni zamknęły się automatycznie, a powietrze w pomieszczeniu zaczęło gęstnieć, jakby nagle pojawiła się tam niewidoczna obecność...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?